Michael Jackson – ikona muzyki i niekwestionowany Król Popu, to artysta, który na zawsze odmienił światowy show-biznes. Teraz, niemal 17 lat po śmierci gwiazdora, w amerykańskim sądzie pojawił się nowy, szokujący pozew. Cztery osoby, które przez lata uchodziły za bliskich przyjaciół piosenkarza, oskarżają go o wykorzystywanie seksualne, gdy byli oni jeszcze dziećmi.

REKLAMA

  • Rodzeństwo Cascio - Edward, Dominic, Aldo i Marie-Nicole - oskarża Michaela Jacksona o seksualne wykorzystywanie ich jako dzieci, kiedy mieli 7-8 lat.
  • Twierdzą, że Jackson podawał im środki odurzające i molestował ich przez ponad dekadę.
  • Pozew obejmuje nie tylko Jacksona, ale też osoby i podmioty związane z jego majątkiem, które miały ukrywać te czyny.
  • Przedstawiciele majątku Jacksona nazywają pozew próbą wyłudzenia i przypominają, że wcześniej Edward Cascio wielokrotnie bronił artysty przed zarzutami.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Edward, Dominic i Aldo Cascio oraz ich siostra Marie-Nicole Porte, to rodzeństwo, które przez lata było związane z Michaelem Jacksonem - opisuje NBC News. W pozwie złożonym w sądzie federalnym w Kalifornii opisują, jak Jackson miał przez ponad dekadę wykorzystywać ich seksualnie, gdy byli jeszcze dziećmi. Według ich relacji, mieli wówczas zaledwie 7-8 lat.

W pozwie czytamy, że Jackson miał regularnie podawać im środki odurzające, a następnie dopuszczać się gwałtów i molestowania. Rodzeństwo poznało gwiazdora dzięki ojcu, który pracował w hotelu często odwiedzanym przez artystę. Wspólne chwile, które miały być spełnieniem dziecięcych marzeń, zamieniły się - jak twierdzą - w wieloletni koszmar.

Pozew nie tylko przeciwko Jacksonowi

Oskarżenia nie dotyczą wyłącznie samego Michaela Jacksona. Na liście pozwanych znalazły się także osoby i podmioty związane z jego majątkiem, fundacją oraz firmami produkcyjnymi. Prawnicy rodzeństwa podkreślają, że ich celem jest nie tylko rozliczenie artysty, ale także tych, którzy mieli wiedzieć o jego czynach i je ukrywać.

"Chcemy pociągnąć do odpowiedzialności nie tylko samego Jacksona, ale również wszystkich, którzy umożliwiali mu te działania i tuszowali prawdę" - napisał w pozwie adwokat Howard King.

Przełom po latach milczenia

Dlaczego rodzeństwo Cascio zdecydowało się na ten krok dopiero teraz? Jak tłumaczą, przez lata byli pod wpływem manipulacji i "prania mózgu" ze strony Jacksona. Dopiero po emisji głośnego dokumentu "Leaving Neverland" w 2019 roku, w którym inne domniemane ofiary artysty opowiedzieli o swoich przeżyciach, rodzeństwo miało uświadomić sobie skalę i wagę doznanych krzywd.

W pozwie pojawia się także informacja, że w 2019 roku majątek Jacksona miał zaoferować rodzinie Cascio 690 tysięcy dolarów jako "rekompensatę" za lata nadużyć i tuszowania sprawy. Rodzeństwo twierdzi, że podpisało dokument bez konsultacji z prawnikiem i nie rozumiało jego konsekwencji.

Ostra odpowiedź przedstawicieli majątku Jacksona

Przedstawiciele majątku Michaela Jacksona stanowczo odrzucają wszystkie zarzuty. Ich zdaniem, nowy pozew to "przejrzysta próba wyłudzenia setek milionów dolarów".

Adwokat majątku, Howard Singer, przypomina, że Edward Cascio w swojej książce z 2011 roku "My Friend Michael: An Ordinary Friendship with an Extraordinary Man" wielokrotnie podkreślał, że Jackson nigdy nie skrzywdził żadnego z rodzeństwa.

Podobne deklaracje miały paść także w głośnym wywiadzie u Oprah Winfrey w 2010 roku. Rodzina Cascio przez dekady broniła niewinności Michaela. Te oskarżenia pojawiają się dopiero teraz, ponad 15 lat po jego śmierci, kiedy nie grozi im już pozew o zniesławienie - komentuje Singer.

Michael Jackson już za życia był postacią budzącą skrajne emocje. W 2005 roku został uniewinniony ze wszystkich zarzutów dotyczących molestowania 13-letniego chłopca chorego na raka. Jednak temat jego relacji z dziećmi i rzekomych nadużyć powraca regularnie, podsycany przez kolejne publikacje, filmy i procesy sądowe.

Jackson zmarł w 2009 roku w wieku 50 lat z powodu ostrego zatrucia propofolem, silnym środkiem znieczulającym, którego używał jako środka nasennego. Jego osobisty lekarz, dr Conrad Murray, został skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci artysty.