Japońskie Morskie Siły Samoobrony wkraczają w nową erę. W bazie morskiej w San Diego odebrano właśnie zmodernizowany niszczyciel rakietowy Chokai. To pierwszy okręt w historii japońskiej floty, który został wyposażony w amerykańskie pociski manewrujące Tomahawk – broń, która od lat jest jednym z filarów odstraszania w arsenale Stanów Zjednoczonych.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Okręt typu Kongo, o wyporności 9500 ton, bazuje na sprawdzonych rozwiązaniach amerykańskich niszczycieli Arleigh Burke. Wyposażony w zaawansowany system bojowy Aegis, już wcześniej był jednym z najnowocześniejszych okrętów w regionie. Teraz, dzięki integracji z pociskami Tomahawk, jego możliwości ofensywne i defensywne znacząco wzrosły.
Podczas uroczystego przekazania jednostki, dowódca japońskiej floty nawodnej, wiceadmirał Yoshihiro Goka, nie krył dumy z nowego nabytku. Niszczyciel Chokai osiągnął stan, w którym może bezpiecznie i właściwie wykorzystać nową zdolność do wystrzeliwania Tomahawków. Ich pozyskanie jest niezwykle ważne dla wzmocnienia siły odstraszania całego sojuszu japońsko-amerykańskiego - podkreślił wiceadmirał.
Chokai, który na co dzień stacjonuje w bazie Sasebo w południowo-zachodniej Japonii, stał się pierwszym japońskim niszczycielem uzbrojonym w Tomahawki. To właśnie te pociski, o zasięgu sięgającym około 1600 kilometrów, mają stać się kluczowym elementem nowych zdolności Tokio do prowadzenia uderzeń odwetowych na lądowe bazy potencjalnego przeciwnika.
Minister obrony Japonii, Shinjiro Koizumi, podczas konferencji prasowej podkreślił, że modernizacja okrętu to odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony państw rozwijających swój potencjał rakietowy. Zdolności te pozostają niezbędnym minimum obronnym i nie będą stanowić zagrożenia dla innych państw - zapewnił Koizumi.
Jak informuje japoński nadawca NHK, zanim Chokai powróci do Japonii, załogę czekają jeszcze intensywne testy. Do końca sierpnia mają odbyć się próbne strzelania, które pozwolą w praktyce sprawdzić nową broń i jej integrację z systemami okrętu. Dopiero we wrześniu jednostka wróci do macierzystej bazy w Sasebo.