​Prokuratura Federalna w Karlsruhe postawiła we wtorek zarzuty dwóm Ukraińcom podejrzewanym o współpracę z rosyjskimi służbami. Niemcy sądzą, że 25-letni Władisław T. i trzy lata młodszy Danił B. wysyłali na Ukrainę paczki, w których były umieszczone nadajniki GPS. Te miały służyć rozpoznaniu trasy transportu przed planowanymi atakami przy użyciu ładunków zapalających.

REKLAMA

  • Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na RMF24.pl.

Prokuratura oskarżyła 25-letniego Władisława T. i 22-letniego Danyła B. o działalność wywiadowczą na rzecz obcego państwa, w tym w celach sabotażowych, oraz o zmowę w celu popełnienia poważnego przestępstwa podpalenia. Mężczyźni zostali aresztowani w maju 2025 roku w Kolonii i Konstancji. Zdaniem śledczych mieli działać na zlecenie rosyjskiego wywiadu.

Planowali ataki na terenie Niemiec?

Zgodnie z aktem oskarżenia, wiosną 2025 roku mężczyźni zorganizowali wysyłkę dwóch paczek na Ukrainę, zawierających aktywowane lokalizatory GPS. Miniaturowe nadajniki miały służyć do rozpoznania szlaków transportowych i procedur logistycznych. Zebrane w ten sposób informacje miały umożliwić późniejsze wysyłanie przesyłek z ładunkami zapalającymi.

Jak poinformowała prokuratura, plan zakładał, że kolejne paczki miały zapalać się podczas transportu na terenie Niemiec, w krajach tranzytowych Europy Zachodniej lub w częściach Ukrainy nieokupowanych przez Rosję. Celem było spowodowanie możliwie największych szkód oraz wywołanie poczucia zagrożenia wśród ludności.

Ustalenia śledczych

Śledczy określają obu oskarżonych jako tzw. jednorazowych agentów, zwerbowanych przez rosyjski wywiad za pośrednictwem innych osób. Mieli oni otrzymywać instrukcje od trzeciego podejrzanego, który został niedawno ekstradowany ze Szwajcarii do Niemiec i również przebywa w areszcie śledczym.

Według ustaleń prokuratury, mężczyzna ten kontaktował się z oskarżonymi w okupowanym przez Rosję Mariupolu na południowym wschodzie Ukrainy i brał udział w rekrutowaniu wykonawców oraz wspólników do planowanych ataków w Niemczech.

Według niemieckich służb bezpieczeństwa, operacja z użyciem lokalizatorów GPS była elementem szeroko zakrojonej rosyjskiej kampanii sabotażowej wymierzonej w państwa zachodnie.

"Jej najbardziej spektakularnym dotychczas przypadkiem było umieszczenie ładunku zapalającego w przesyłce DHL latem 2024 roku na lotnisku w Lipsku. Tylko dzięki opóźnieniu samolotu transportowego uniknięto katastrofy - ładunek zapalił się jeszcze na płycie lotniska, zanim trafił na pokład" - przypomniał portal tygodnika "Spiegel".