Siły USA przeprowadziły we wtorek kolejny atak na trzy łodzie podejrzewane o przemyt narkotyków - przekazało Dowództwo Południowe USA (SOUTHCOM), nie podając dokładnej lokalizacji. Trzy osoby zginęły w ataku na pierwszą motorówkę. Pasażerowie dwóch pozostałych jednostek zdołali uciec, wyskakując do wody. Dotychczas nie jest znany ich dalszy los. To już 31. tego typu uderzenie przeprowadzone przez USA w ramach "walki z narkoterroryzmem".

REKLAMA

On Dec. 30, at the direction of @SecWar Pete Hegseth, Joint Task Force Southern Spear conducted kinetic strikes against three narco-trafficking vessels traveling as a convoy. These vessels were operated by Designated Terrorist Organizations in international waters. Intelligence... pic.twitter.com/NHRNIzcrFS

SouthcomDecember 31, 2025

  • SOUTHCOM przeprowadziło 30 grudnia atak na łodzie podejrzane o przemyt narkotyków na wodach międzynarodowych, zabijając trzech "narkoterrorystów".
  • Akcja objęła trzy jednostki, pasażerowie dwóch z nich zdołali uciec, a amerykańska Straż Przybrzeżna rozpoczęła poszukiwania ratunkowe.
  • To już 31. uderzenie USA w domniemanych przemytników narkotyków. We wszystkich zginęło łącznie co najmniej 110 osób, głównie w rejonie Karaibów i Oceanu Spokojnego.
  • Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Atak na wodach międzynarodowych

Dowództwo Południowe Stanów Zjednoczonych (SOUTHCOM) poinformowało, że operacja została przeprowadzona 30 grudnia na wodach międzynarodowych. Łodzie, które były celem ataku, miały być obsługiwane przez organizacje terrorystyczne i poruszać się znanymi szlakami przemytu narkotyków. Według informacji przekazanych przez SOUTHCOM na platformie X, przed atakiem miało dojść do przeładunku narkotyków pomiędzy jednostkami.

W trakcie uderzenia na pierwszą motorówkę zginęło trzech "narkoterrorystów". Na filmie zamieszczonym przez Dowództwo widać atak rakietowy na pierwszą z łodzi oraz ataki na dwie pozostałe z użyciem pocisków, prawdopodobnie o mniejszym kalibrze.

Pasażerowie dwóch kolejnych jednostek zdołali wyskoczyć do wody i odpłynąć przed zatopieniem jednostek. Nie wiadomo jednak, czy rozbitkowie zostali odnalezieni i uratowani.

Po przeprowadzeniu ataku, Dowództwo Południowe natychmiast powiadomiło Straż Przybrzeżną USA o konieczności uruchomienia systemu poszukiwawczo-ratowniczego.

W odróżnieniu od wcześniejszych operacji, tym razem nie podano dokładnego miejsca przeprowadzenia ataku. Dotychczas większość tego typu działań miała miejsce na Morzu Karaibskim oraz we wschodniej części Oceanu Spokojnego. Głównie u wybrzeży Wenezueli i Kolumbii - twierdzi "Washington Post".

31. atak na łodzie domniemanych przemytników

Wtorkowy atak był już 31. znanym uderzeniem wymierzonym w podejrzanych o przemyt narkotyków. Według dostępnych danych, w wyniku tych operacji zginęło dotychczas co najmniej 110 osób. Amerykańskie siły kontynuują działania mające na celu "ograniczenie działalności przemytników narkotyków na wodach międzynarodowych".

Kampania "antynarkotykowa" Trumpa dzieli klasę polityczną w USA. Choć oficjalnie działania mają zwalczać przestępczość narkotykową i napływ nielegalnych środków do USA, to następują one wtedy, gdy administracja Trumpa zwiększa nacisk na reżim Maduro w Wenezueli - przypomniała telewizja CBS News.

USA oskarżają przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro, że kieruje kartelem narkotykowym i współpracuje z gangami uznanymi przez USA za organizacje terrorystyczne, czemu Maduro zaprzecza.

Część członków Kongresu - głównie z Partii Demokratycznej - sprzeciwia się tym działaniom sił, kwestionując ich legalność. Ustawodawcy alarmują, że niezatwierdzone przez Kongres ataki mogą doprowadzić do wojny z Wenezuelą.

Demokraci w Izbie Reprezentantów podjęli próbę ograniczenia uprawnień prezydenta Trumpa do ataków na łodzie domniemanych przemytników i na Wenezuelę - przypomniała stacja CBS News. Poddali oni pod głosowanie dwa akty prawne w tej sprawie, jednak żaden z nich nie uzyskał wymaganej większości w głosowaniu.

Sytuacja wokół Wenezueli pozostaje napięta. Prezydent Trump powiedział w poniedziałek, że USA zaatakowały doki w Wenezueli, "gdzie na łodzie ładowane są narkotyki". Byłby to pierwszy przypadek operacji lądowej sił USA na terytorium Wenezueli od początku kampanii nacisku na reżim Maduro. Administracja Trumpa nie podała jednak szczegółów w tej sprawie.