Kubańskie władze oficjalnie ogłosiły przygotowania armii do odparcia ewentualnej interwencji wojskowej ze strony Stanów Zjednoczonych. Decyzja ta zapadła w obliczu narastających napięć politycznych oraz pogłębiającego się kryzysu gospodarczego, który wywołuje falę protestów wśród mieszkańców wyspy.
- Kubańska armia została postawiona w stan gotowości w związku z obawami przed możliwą interwencją USA.
- Władze w Hawanie deklarują gotowość do negocjacji, ale nie zamierzają ustępować w kwestii suwerenności państwa.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W ostatnich dniach kubańskie władze podjęły decyzję o postawieniu sił zbrojnych w stan najwyższej gotowości. Wiceminister spraw zagranicznych Carlos Fernandez de Cossio w wywiadzie dla amerykańskiej stacji telewizyjnej potwierdził, że kraj przygotowuje się do ewentualnej agresji ze strony Stanów Zjednoczonych. Jak podkreślił, Kuba nie zamierza lekceważyć zagrożenia i jest gotowa do mobilizacji w przypadku jakiejkolwiek interwencji militarnej.
Fernandez de Cossio zaznaczył, że choć obecnie nie widzi bezpośrednich powodów do ataku ze strony USA, to historia nauczyła Kubańczyków czujności i szybkiej reakcji w sytuacjach kryzysowych. Władze wyspy podkreślają jednocześnie, że są gotowe do rozmów, jednak nie zamierzają negocjować kwestii dotyczących ustroju politycznego czy składu rządu, uznając to za zagrożenie dla suwerenności państwa.
Sytuacja na wyspie jest wyjątkowo napięta nie tylko ze względu na obawy przed zagraniczną interwencją, ale również z powodu narastającego niezadowolenia społecznego. W ostatnich tygodniach mieszkańcy Kuby zmagają się z wielogodzinnymi przerwami w dostawach prądu oraz wody pitnej. Problemy te doprowadziły do licznych protestów ulicznych, które objęły już nie tylko stolicę, Hawanę, ale także inne regiony kraju.
Według doniesień niezależnych mediów, w miejscowości Contramaestre na południowym wschodzie wyspy doszło do podpalenia jednostki rekrutacyjnej, co ma być wyrazem sprzeciwu wobec obowiązkowej służby wojskowej. Tego typu incydenty świadczą o narastającej frustracji społecznej i niechęci wobec działań władz.
Jednym z głównych czynników destabilizujących sytuację na Kubie jest kryzys energetyczny. Od początku marca kraj boryka się z poważnymi awariami systemu energetycznego, które są bezpośrednim skutkiem wstrzymania dostaw ropy naftowej z Wenezueli - dotychczasowego głównego dostawcy tego surowca. Sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu po tym, jak Meksyk również zaprzestał eksportu ropy na Kubę w obawie przed amerykańskimi sankcjami.
Decyzje te są konsekwencją działań Stanów Zjednoczonych, które po zatrzymaniu w styczniu przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro, zaczęły wywierać presję na kraje wspierające gospodarczo Kubę. Brak dostaw surowców energetycznych przekłada się bezpośrednio na codzienne życie mieszkańców, pogłębiając kryzys i wzmagając niezadowolenie społeczne.