W obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji oraz napięć na Bliskim Wschodzie, Wielka Brytania wraz z dziewięcioma europejskimi krajami ogłosiła powstanie wspólnej floty morskiej. Nowa inicjatywa, mająca być uzupełnieniem NATO, ma na celu odstraszanie rosyjskich prowokacji na północnych wodach Europy.

REKLAMA

  • 10 krajów podpisało deklarację o utworzeniu wspólnej floty na Morzu Północnym i Bałtyku.
  • Nowa flota ma działać jako uzupełnienie NATO, ale sama decyzja o utworzeniu niezależnej od USA formacji wzbudziła spore emocje.
  • W ostatnich latach wzrosła aktywność rosyjskich okrętów i okrętów podwodnych w pobliżu brytyjskich wód.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Nowa morska koalicja - kto wchodzi w skład?

Na liście państw, które podpisały deklarację o utworzeniu wspólnej floty, znalazły się: Wielka Brytania, Holandia, Dania, Finlandia, Islandia, Norwegia, Szwecja, Litwa, Łotwa i Estonia.

Jak zaznacza brytyjski dziennik "The Guradian", to właśnie te kraje - leżące na styku strategicznych szlaków morskich Europy Północnej - mają najwięcej do stracenia w przypadku eskalacji rosyjskich działań na morzu. Co ciekawe, Kanada również rozważa dołączenie do tej inicjatywy, co tylko podkreśla międzynarodowy wymiar projektu.

Jak podkreślił generał Sir Gwyn Jenkins, szef Royal Navy, nowa flota ma być "uzupełnieniem NATO", a nie konkurencją dla sojuszu. Jednak już sama decyzja o utworzeniu niezależnej od USA formacji wzbudziła spore emocje.

Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, nie krył rozczarowania brakiem brytyjskiego wsparcia dla amerykańskich działań w Iranie i publicznie krytykował Royal Navy, nazywając brytyjskie lotniskowce "zabawkami".

Rosyjskie zagrożenie coraz bliżej

W ostatnich miesiącach brytyjskie służby wojskowe odnotowały wzrost aktywności rosyjskich okrętów i okrętów podwodnych w pobliżu brytyjskich wód terytorialnych. Według danych Royal Navy, liczba rosyjskich incydentów morskich wzrosła aż o jedną trzecią w ciągu ostatnich dwóch lat.

Co więcej, Rosja coraz śmielej prowadzi działania wywiadowcze, monitorując podwodną infrastrukturę krytyczną Wielkiej Brytanii. Mamy otwartą morską granicę z Rosją na północy - alarmował generał Jenkins.

Nowa flota ma być gotowa do natychmiastowego działania. Jej dowództwo, w razie potrzeby, będzie sprawowane z brytyjskiej bazy wojskowej w Northwood pod Londynem. Chcemy trenować i przygotowywać się razem, ale jeśli zajdzie taka potrzeba - będziemy gotowi walczyć od razu, z realnymi zdolnościami, realnymi planami wojennymi i pełną integracją - zapewnia Jenkins.

Jednak rzeczywistość nie jest tak kolorowa. Brytyjska marynarka wojenna już na początku wojny w Iranie miała poważne problemy z dostępnością okrętów. Po ataku dronów na bazę Akrotiri na Cyprze, wysłanie niszczyciela HMS Dragon do wschodniej części Morza Śródziemnego zajęło ponad trzy tygodnie. Co więcej, okręt musiał wrócić do portu z powodu awarii toalet i systemu wodnego.

Brytyjska flota stawia na innowacje - w ciągu najbliższych dwóch lat na morzach mają pojawić się "bezzałogowe eskortowce", czyli ogromne drony morskie, które będą towarzyszyć tradycyjnym okrętom wojennym.

Cień rosyjskiej "floty cieni"

W tle tych wydarzeń rozgrywa się kolejny, mniej widowiskowy, ale równie niebezpieczny konflikt - wojna o kontrolę nad tankowcami przewożącymi rosyjską ropę objętą sankcjami.

Wielka Brytania groziła przechwytywaniem statków powiązanych z Rosją, jednak do tej pory nie zdecydowała się na taki krok, podczas gdy inne europejskie kraje już to zrobiły.

Rosja nie pozostaje dłużna - jej fregaty eskortują sankcjonowane tankowce przez cieśninę Dover, otwarcie lekceważąc brytyjskie ostrzeżenia. Od marca przez brytyjskie wody przepłynęło aż 98 takich jednostek.