"Każdy kraj, który odpowie na ofertę uzbrojenia od Amerykanów, jest stracony na rzecz niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. A z każdym krajem, który traci niemiecki przemysł, wpływ polityczny Berlina na jego sojuszników w NATO i UE maleje" - pisze szwajcarska gazeta "Neue Zürcher Zeitung", wyjaśniając, o jaką stawkę toczy się gra wokół wysłania na Ukrainę niemieckich czołgów Leopard.

REKLAMA

Szwajcarski dziennika stwierdza, że na całą sprawę należy patrzeć nie tylko z wojskowego punktu widzenia. "Są też interesy związane z polityką zbrojeniową. Chodzi o pieniądze, władzę i wpływy. Tu zderzają się USA i Niemcy" - podkreśla autor artykułu Marco Seliger.

Ukraina pilnie potrzebuje zachodniej produkcji czołgów. Wysyłkę budowanych w Niemczech leopardów oferują m.in. Polska, Finlandia czy Dania, ale bez zgody Niemiec nie można tego zrobić.

Według "Neue Zürcher Zeitung" brak dostaw zachodnich wozów bojowych grozi tym, że Ukraina nie obroni się przed rosyjska agresją. I z tego dobrze zdaje sobie sprawę niemiecki rząd. Ale polityka obronna, jaką Niemcy prowadziły w ostatnich latach, drastycznie ograniczając wydatki na rozwój uzbrojenia, spowodowała, że z jeszcze większym zaniepokojeniem elity RFN spoglądają na przekazanie leopardów walczącym z rosyjską agresją Ukraińcom. I przyczyną tych obaw nie jest - jak się to często podkreśla - strach przed gniewną reakcją Rosji, ale realne zagrożenie interesów niemieckiego przemysłu ze strony Stanów Zjednoczonych.

"Amerykanie tylko czekają, aż Europejczycy przekażą Ukrainie swojego leopardy, ponieważ wtedy mogą zaoferować własne czołgi jako zamienniki. Wojna ukraińska daje USA wyjątkową szansę, po śmigłowcach, myśliwcach i rakietach, na zdobycie przyczółka na europejskim rynku zbrojeniowym dla pojazdów opancerzonych i wyparcie stąd niemieckiej konkurencji. Nie chcą przegapić tej szansy" - stwierdza szwajcarski dziennik.

Co więcej, Pentagon nawet nie robi z tego tajemnicy - podkreśla się w artykule w "Neue Zürcher Zeitung".

"Kiedy Lloyd Austin nalega na niemiecki rząd, aby zezwolił na wysyłkę leopardów na Ukrainę, ma również na uwadze amerykańskie interesy. W ten sposób stawia Niemców i kanclerza Scholza przed dylematem. Jeśli Scholz ustąpi, szkodzi niemieckim interesom. Jeśli będzie się upierał, ryzykuje utratę przez Ukrainę większej części terytorium kraju, tym samym szkodząc niemieckim interesom" - opisuje dylematy niemieckiego kanclerza szwajcarska gazeta.

Tymczasem po cięciach budżetowych niemiecka Bundeswehra nie miała od lat pieniędzy na zamówienia dla firm zbrojeniowych, więc te musiały redukować moce produkcyjne. "Czołgi - takie jak model Leopard 2 - nie były już produkowane przemysłowo, ale w w tempie manufaktury" - wytyka szwajcarska gazeta.

Zupełnie inaczej działa amerykański kompleks zbrojeniowy, wspierany przez administrację USA. O skuteczności takiego współdziałania przekonała się niedawno np. Francja, kiedy Australia anulowała wart 64 mld euro kontrakt na budowę okrętów podwodnych. Żeby do tego doszło rząd USA zbudował - skierowany przeciw Chinom - sojusz wojskowy z Australią i Wielką Brytanią, a to było już wystarczającym argumentem dla Canberry, aby przestawić się na zakup amerykańskiego uzbrojenia.

Jak stwierdza "Neue Zürcher Zeitung" dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego szczególnie bolesny jest rozwój wydarzeń w Polsce, która wcześniej zaopatrzyła się w ponad 200 leopardów.

"Polska kupuje teraz czołgi z USA i Korei Południowej. Gigantyczny biznes dla Niemiec jest stracony. Jest to szczególnie bolesne, ponieważ po polskich decyzjach jedno stało się jasne: Niemcy, sąsiad, nie są już strategicznym, godnym zaufania partnerem" - wskazuje szwajcarski dziennik.

"Ciągle się mówi, że wojna na Ukrainie to wielki biznes dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Ale to nieprawda. Po raz pierwszy od dziesięcioleci popyt na broń rośnie na Zachodzie. Jednak niemieccy producenci nie mogą jej dostarczyć, ponieważ nie mają mocy produkcyjnych. Tymczasem Stany Zjednoczone już liczą, ile mogłaby przynieść sprzedaż broni europejskim sojusznikom" - konkluduje "Neue Zürcher Zeitung".