Britney Spears ponownie znalazła się w centrum medialnej burzy. Tym razem powodem jest głośna sprawa z marca tego roku, kiedy to 44-letnia gwiazda została zatrzymana przez kalifornijską policję za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu i narkotyków. W poniedziałek jej prawnicy ogłosili przed sądem w Ventura County, że Spears przyznaje się do winy... ale w znacznie łagodniejszej wersji zarzutów.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Jak informuje agencja Reutera, Britney Spears nie pojawiła się osobiście w sądzie - nie była do tego zobowiązana, ponieważ sprawa miała charakter wykroczenia. W jej imieniu wszelkich formalności dopełnili adwokaci.
Zamiast odpowiadać za prowadzenie pojazdu pod wpływem środków odurzających, Spears przyznała się do winy w sprawie o lekkomyślną jazdę. To efekt ugody zawartej z prokuraturą.
Do incydentu doszło w marcu na jednej z dróg hrabstwa Ventura, na północ od Los Angeles. Policja została zaalarmowana przez świadka, który zauważył czarne BMW pędzące z dużą prędkością i wykonujące niebezpieczne manewry.
Funkcjonariusze szybko namierzyli pojazd, a po zatrzymaniu kierującej - Britney Spears - stwierdzili wyraźne oznaki odurzenia. Piosenkarka została zatrzymana i przewieziona do aresztu.
Dzięki ugodzie Spears uniknęła poważniejszych konsekwencji prawnych.