Donald Trump w swoim irracjonalnym dążeniu do przejęcia kontroli nad Grenlandią ignoruje fakt, że amerykańscy żołnierze nie nadają się do służby w Arktyce. "The Times" pisze, że wojskowych ze Stanów Zjednoczonych niedawno upokorzyli... fińscy rezerwiści.
- Amerykańscy żołnierze nie są przygotowani do działań w warunkach arktycznych.
- Zdecydowanie bardziej kompetentni w tym zakresie są europejscy sojusznicy z NATO.
- "The Times" pisze, że fińscy rezerwiści podczas ubiegłorocznych ćwiczeń upokorzyli Amerykanów. Szczegóły w poniższym artykule.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Uzasadniając konieczność przejęcia kontroli nad Grenlandią przez Stany Zjednoczone, Donald Trump mówi, że wokół wyspy pływają chińskie i rosyjskie okręty wojenne, w tym łodzie podwodne. Niektórzy eksperci uważają jednak, że nie ma żadnych danych wywiadowczych, które potwierdzałyby te słowa.
Zagrożenie dla Grenlandii, największej niebędącej kontynentem wyspy świata, ze strony rosyjskiej i chińskiej floty wojennej uznawane jest za mało znaczące. Pakty obronne, w tym traktat umożliwiający siłom amerykańskim dostęp do Grenlandii, gwarantują, że każde ewentualne zagrożenie może zostać odpowiednio zażegnane.
Ed Arnold, pracownik naukowy ds. bezpieczeństwa europejskiego w think tanku Royal United Services Institute (RUSI), mówi, cytowany przez portal brytyjskiego dziennika "The Times", że zagrożenie ze strony Rosji dla regionu zmalało w ostatnich latach, co ma wiązek z prowadzoną przez Moskwę wojną w Ukrainie.
Natomiast aktywność Chin ogranicza się do badań naukowych, które co prawda mogą stanowić przykrywkę dla przyszłej aktywności wojskowej, jednak obecnie nie są uznawane za bezpośrednie zagrożenie.
Dane wywiadowcze nie potwierdzają sposobu, w jaki Trump przedstawia sytuację, przynajmniej w perspektywie krótkoterminowej. (...) Zagrożenie ze strony Rosji jest poważniejsze (niż ze strony Chin), ale w ostatnich latach zmalało. W działania w Ukrainie przeznaczono wiele sił i środków. Pozycja Rosji w Arktyce jest obecnie słabsza niż w jakimkolwiek innym momencie w ciągu ostatnich 15 lat- przekonuje Ed Arnold.
Analityk z RUSI przypomina, że arktyczna wyspa jest dostatecznie chroniona. Stany Zjednoczone, Norwegia i Wielka Brytania realizują trójstronne porozumienie dotyczące patroli morskich, mające na celu śledzenie rosyjskich okrętów podwodnych i utrzymywanie ich jak najdalej na wschód. To operacja całego sojuszu - mówi i ostrzega: "Może ona jednak zostać zakłócona, jeśli Trump przejmie kontrolę nad Grenlandią, co sprawiłoby, że Stany Zjednoczone stałyby się bardziej, a nie mniej narażone".
O co chodzi? "The Times" wyjaśnia, że jeśli Stany Zjednoczone spróbowałyby przejąć Grenlandię siłą, zagrożenie dla Ameryki mogłoby wzrosnąć, ponieważ wieloletnie porozumienia dotyczące przekazywania kluczowych informacji wywiadowczych mogłyby zostać unieważnione.
Donald Trump w swoim irracjonalnym dążeniu do przejęcia kontroli nad Grenlandią ignoruje fakt, że amerykańscy żołnierze nie nadają się do służby w Arktyce. Mało tego - Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych nie posiada również stosownych okrętów. Zdecydowanie bardziej kompetentni w tym zakresie są europejscy sojusznicy z NATO, zwłaszcza kraje skandynawskie i Wielka Brytania.
"The Times" przytacza konkretny przykład, powołując się na jedno ze źródeł wojskowych. Mowa o trudnościach, jakich amerykańscy żołnierze doświadczyli podczas ubiegłorocznych manewrów wojskowych Joint Viking w północnej Norwegii.
Wojskowi ze Stanów Zjednoczonych byli do tego stopnia słabi, że dowódcy musieli prosić fińskich rezerwistów, którzy odgrywali rolę strony ofensywnej, o łagodniejsze traktowanie Amerykanów. Finom trzeba było powiedzieć, żeby dali trochę wytchnienia Amerykanom, ponieważ było to dla nich zawstydzające i demoralizujące - mówi wspomniany rozmówca.
Brytyjski dziennik pisze, że Ameryka polega również na fińskiej technologii lodołamania. Europejczycy mają know-how - mówi źródło wojskowe. Jeśli Trump chce bronić regionu, robi to w niewłaściwy sposób, drażniąc swoich arktycznych sojuszników - dodaje anonimowy rozmówca.
Podczas zimnej wojny amerykański kontyngent na Grenlandii liczył ponad 10 tys. żołnierzy. Jednak od końca lat 80. XX wieku liczba ta została zredukowana o rząd wielkości. Obecnie na wyspie przebywa około 100 amerykańskich wojskowych, którzy obsługują systemy radarowe, systemy wczesnego ostrzegania i systemy obrony przeciwrakietowej.