Wystarczy, że ktoś upadnie na ulicy, kilka osób zacznie biec czy zbierze się gdzieś niespodziewanie tłum ludzi, a informatyczny system zasygnalizuje to natychmiast policjantom, którzy analizują obraz na ekranie. Alarm wywołuje również automatycznie dźwięk eksplozji, strzału z broni palnej, rozbitej szyby czy choćby krzyki kilku osób naraz.
Nowoczesne kamery umożliwiają nawet odczytywanie dialogu dwóch osób z odległości 200 metrów dzięki analizie ruchów ich warg.
Prawicowy mer Nicei Christian Estrosi ma nadzieję, że zmniejszy to o połowę przestępczość w tym mieście. Lewicowa opozycja coraz ostrzej protestuje jednak przeciwko iście Orwellowskiemu "Wielkiemu Bratowi", który szpieguje najdrobniejsze gesty mieszkańców.