Ustawowy limit 18 dzieci w jednym oddziale zakłada projekt ustawy mającej zapobiec przepełnianiu się przedszkoli. Złożyli go do Sejmu politycy Partii Razem. Wcześniej zapowiadał go w RMF FM Adrian Zandberg.
- Politycy Partii Razem złożyli do Sejmu projekt ustawy ograniczającej liczebność grup przedszkolnych do 18 dzieci.
- Dotychczas limity ustalał minister edukacji, obecnie maksymalnie może to być nawet 25 dzieci, a w przyszłości więcej.
- Według Razem, obecne zamykanie oddziałów przedszkolnych to efekt złych decyzji i niżu demograficznego, który powinien być szansą na poprawę jakości edukacji.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Wychodzimy z propozycją ustawową zmniejszenia liczby dzieci w grupach przedszkolnych. Uważamy, że stać nas dzisiaj na to w Polsce, żebyśmy zeszli z 25 do 18 dzieci w grupie. To spowoduje, że jakość opieki i edukacji przedszkolnej będzie lepsza, bo po prostu będzie więcej uwagi poświęconej każdemu dziecku - mówił w poniedziałek w Porannej rozmowie w RMF FM lider Partii Razem Adrian Zandberg.
Zdaniem Zandberga obecnie masowo zamykane są oddziały przedszkolne w Polsce. To jest absurd. Przez długie lata inwestowaliśmy pieniądze w to, żeby zbudować przedszkola. Żeby zbudować infrastrukturę. Żeby wykształcić nauczycieli przedszkolnych (...) i w tym momencie władza zamyka przedszkola. Likwiduje to, co żeśmy przez te lata zbudowali - mówił polityk na czwartkowej konferencji prasowej.
To jest absurdalna sytuacja i ona jest uzasadniana niżem demograficznym. Ale prawda jest taka, że ten niż demograficzny powinniśmy potraktować jako szansę. Jako szansę, żeby zmniejszyć grupy przedszkolne. Bo tylko wtedy nauczyciele będą w stanie poświęcić wystarczająco dużo uwagi, żeby zająć się odpowiednio każdym dzieckiem - argumentował.
Autor projektu Jakub Ferek z Razem przekonywał, że postulowany limit 18 miejsc w oddziałach przedszkolnych nie odbiega od średniej, która na ten moment wynosi ok. 19 dzieci na oddział. Ma on jednak uniemożliwić przepełnianie się przedszkoli, które - jak podkreślał - ma obecnie miejsce i prowadzi do likwidacji innych placówek.
Mało kto wie, że w tej chwili maksymalna liczba dzieci w przedszkolu jest wyznaczana rozporządzeniem ministra edukacji. To oznacza, że w tej chwili maksymalny limit to jest 25 dzieci, ale jeżeli minister edukacji postanowi to zmienić, to w każdej chwili może to być 30, 35 itd. To jest bardzo niebezpieczne (...) i dlatego proponujemy, że standardem powinno być ustawowe ograniczenie tej liczby do 18 dzieci - wskazał.
Ferek podkreślił, że projekt ustawy Razem zapewnia, iż wraz ze zmniejszaniem liczebności grup w przedszkolach, nie będzie szło zmniejszenie finansowania. Algorytm w tej chwili działa tak, że za dzieckiem idzie kwota potrzeb oświatowych. To powinno zostać zmienione w ten sposób, aby te grupy, które dostosują się do minimalnego i maksymalnego limitu dzieci w przedszkolu, dostaną finansowanie niezmniejszone. Tak, aby zmniejszanie grup nie prowadziło do zmniejszania finansowania. I to gwarantujemy w tej ustawie - mówił.
Wiceburmistrz warszawskiej Ochoty z Partii Razem, Sławomir Cygler podkreślił, że w jego dzielnicy grupy przedszkolne już teraz są zmniejszane, choć niesie to ze sobą większe obciążenie finansowe samorządu. Dopadł nas potworny niż demograficzny. Ten niż za kilka lat uderzy również w podstawówki. I teraz, w jakim kierunku pójdzie ta dyskusja? Dla neoliberałów to jest okazja, żeby oszczędzać na edukacji. Dla nas to jest okazja i szansa, żeby jakość tej edukacji poprawić - przekonywał.
Jeśli nie wykorzystamy tej szansy teraz, to obudzimy się za kilka lat w momencie, kiedy połowa przedszkoli nie będzie istniała, będziemy zamykać kolejne podstawówki, ale faktycznie w budżecie będzie oszczędność grubych miliardów złotych. Tego nie chcemy zrobić - dodał.
Politycy Razem podkreślają, że proponowany przez nich projekt ustawy nie obciąży budżetu państwa. Ich zdaniem jedynym - jednorazowym - kosztem ma być przystosowanie infrastruktury przedszkoli do wprowadzanych zmian, czyli otwarcia większej liczby grup. Natomiast docelowo chodzi o to, żeby finansowanie pozostało na tym samym poziomie (...) jeżeli dzieci jest mniej, to chodzi o to, żeby pieniędzy na przedszkola nie przeznaczać mniej, tylko tyle samo - mówił Ferek.
Szefowa koła Razem Marcelina Zawisza podkreśliła, że udało im się zebrać podpisy pod projektem dzięki pomocy przewodniczącego klubu PiS Mariusza Błaszczaka, który "umożliwił swoim posłom podpisywanie się pod ustawą". Z kolei szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz wyraził chęć dalszej rozmowy na temat tego rozwiązania.