"Sławomir Cenckiewicz jest człowiekiem dość szczerym i wykłada z reguły "kawa na ławę" to, co myśli. To jest jego niewątpliwie zaleta, ale też to zawsze wiąże się z ryzykiem, no więc go wykończyli" - powiedział premier Donald Tusk, komentując rezygnację Cenckiewicza z funkcji szefa BBN.

REKLAMA

  • Sławomir Cenckiewicz zrezygnował z funkcji szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
  • Cenckiewicz oskarżył rząd Donalda Tuska o uniemożliwienie pełnienia funkcji poprzez odmowę dostępu do informacji niejawnych. Co na to premier?
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

O złożonej dzień wcześniej rezygnacji z funkcji szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Cenckiewicz poinformował w czwartek. Stwierdził wówczas, że rząd Donalda Tuska uniemożliwił mu pełnienie funkcji, odmawiając mu dostępu do informacji niejawnych.

Tusk: Walka na śmierć i życie

Premier, który przebywa na nieformalnym szczycie UE na Cyprze, zapytany w piątek przez dziennikarzy o rezygnację Cenckiewicza, powiedział, że sprawa rozgrywała się "wewnątrz Pałacu".

To, co jest bardziej ukryte przed oczami szerokiej widowni, czyli to, co jest wewnątrz Pałacu Prezydenckiego, to też jest taka "walka na śmierć i życie" między ludźmi pana prezydenta Nawrockiego - stwierdził.

Według Tuska, cokolwiek by o Cenckiewiczu nie mówić, "jest człowiekiem dość szczerym" i wykłada z reguły "kawa na ławę" to, co myśli". To jest jego niewątpliwie zaleta, ale też to zawsze wiąże się z ryzykiem, no więc go wykończyli - powiedział. Dodał, że "chyba nawet domyśla się kto, ale nie powie".

Czowiek "Szczery" mw "Szczerze" e ja szczery - nie poradz sobie z tym... :) https://t.co/g3fYt96E20

CenckiewiczApril 24, 2026

Tusk: Nie mam nic wspólnego z dymisją pana Cenckiewicza

Premier był też pytany o oświadczenie Cecnkiewicza, w którym napisał on m.in. że podjął decyzję o rezygnacji m.in. "wobec bezprawnych działań rządu Donalda Tuska, który nie szanuje prawomocnych wyroków sądów i bezpodstawnie odbiera mu prawo dostępu do informacji niejawnych".

Poświadczenie bezpieczeństwa - wymagane przy dostępie do informacji niejawnych - zostało Cenckiewiczowi odebrane w lipcu 2024 roku. Cenckiewicz zaskarżył tę decyzję i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie ją uchylił. Kancelaria premiera wniosła do Naczelnego Sądu Administracyjnego skargi kasacyjne od wyroku WSA, które 15 kwietnia br. zostały oddalone.

Według Cenckiewicza, BBN zostało poddane "brutalnej ingerencji i presji ze strony" obecnego rządu, a "niespotykany dotąd w historii antypaństwowy wandalizm Tuska i jego współpracowników w praktyce sparaliżował normalne funkcjonowanie BBN", a jemu "uniemożliwił pełnienie funkcji" szefa BBN. Dodał, że wyrok NSA "niczego pod tym względem nie zmienił, a nawet wzmógł kolejne szykany, prześladowania i śledztwa".

Sami się śmialiście chyba, jak czytaliście to. Pierwszy raz w historii widzę gościa, który ustępuje ze stanowiska, no z takiego powodu - ja wiem, że zawsze można powiedzieć, że "to wina Tuska", ale nie. Tutaj ja nie mam nic wspólnego z dymisją pana Cenckiewicza. Chcieli go wyrzucić, dali mu dobry pretekst. Napisał, że "to wszystko przez Tuska" i jakoś to im się ułożyło w głowach. Ale przyznacie sami, że to było jednak bardzo zabawne - powiedział zwracając się do dziennikarzy.

Konflikt w Pałacu Prezydenckim?

To była decyzja w oparciu o odpowiedzialność za państwo, za BBN, za administrację pana prezydenta i za samego prezydenta - tak skomentował rezygnację Sławomira Cenckiewicza z funkcji szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Porannej rozmowie w RMF FM Zbigniew Bogucki, szef kancelarii prezydenta. Jak zaznaczył, nie było żadnego konfliktu z Cenckiewiczem.

Rezygnacja Cenckiewicza została przyjęta przez prezydenta. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz powiedział na czwartkowej konferencji prasowej m.in. że "nigdy nie było i nie ma konfliktu pomiędzy Cenckiewiczem a jakimkolwiek innym przedstawicielem kierownictwa Kancelarii Prezydenta". Stwierdził też, że każdy, kto myśli, iż decyzja Cenckiewicza to wyraz słabości jest w błędzie. Zapewnił, że rezygnacja ze stanowiska szefa BBN nie została podjęta ad hoc, pod wpływem emocji, ale odpowiedzialnie, bo Cenckiewicz doskonale wie, że "jako odpowiedzialny urzędnik RP nie może być pretekstem do bezprawnych działań rządzących wobec prezydenta i Kancelarii Prezydenta RP".

Wśród przedstawicieli koalicji rządowej dominuje przekonanie, że decyzja jest efektem wewnętrznych konfliktów w Pałacu Prezydenckim. W takim tonie wypowiedział się m.in. wicepremier, szef MC Krzysztof Gawkowski, według którego chodzi o różnicę zdań z szefem prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcinem Przydaczem. Również minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ocenił, że "bardzo trudno jest doradzać prezydentowi" bez ważnego poświadczenia bezpieczeństwa.

Pełniącym obowiązki szefa BBN został gen. Andrzej Kowalski - oficer związany przede wszystkim ze służbami specjalnymi, były szef Służby Wywiadu Wojskowego, dotychczasowy zastępca Cenckiewicza.