W marcu do Sejmu trafi ustawa, która da samorządom nowe narzędzia do walki z nielegalnym graffiti - dowiedział się reporter RMF FM Jakub Rybski. Projektem zajmie się powołany w tym tygodniu nowy zespół parlamentarny do walki z wandalizmem.
- Sejm planuje nową ustawę, która pozwoli miastom usuwać graffiti z budynków bez zgody właściciela, koszty poniesie gmina.
- Obecnie samorządy mają trudności z usuwaniem graffiti, bo nie zawsze da się ustalić właściciela obiektu, zwłaszcza w dużych miastach.
- Senator Monika Piątkowska podkreśla, że problem graffiti dotyczy nie tylko budynków, ale także m.in. przewoźników, którzy ponoszą ogromne koszty usuwania malowideł.
- Rozważane są zmiany w prawie karnym.
- Więcej informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Jak informuje nasz reporter, nowe przepisy dawałyby władzom miast możliwość usuwania graffiti z budynków bez zgody właściciela i na koszt gminy.
Wiceburmistrz warszawskiej Ochoty Sławomir Cygler przyznaje jednak, że zapis o tym, aby to gmina pokrywała koszty odmalowania prywatnego budynku, jest kontrowersyjny. Dlaczego samorząd miałby płacić za odrestaurowanie czy odmalowanie prywatnego budynku? Ja bym zawarł jakiś zapis o tym, że powinniśmy obciążać właściciela taką opłatą - mówi Cygler w rozmowie z Jakubem Rybskim. Wiceburmistrz zwraca także uwagę, że do rozwiązania pozostałaby wciąż kwestia ściągalności potencjalnych długów.
Obecnie samorządowcy są właściwie bezradni, bo nie mogą podjąć żadnej decyzji o rewitalizacji prywatnych kamienic lub bloków.
Co gorsza np. w Krakowie lub Warszawie nie zawsze da się ustalić, kto jest właścicielem konkretnego budynku. To sprawia, że od lat, szczególnie w większych miastach, centra są pomazane bazgrołami. Zdarza się, że właścicieli jest kilkudziesięciu. Część to rodziny, które wyemigrowały. Ustalenie wszystkich bywa niemożliwe - tłumaczy w rozmowie z reporterem RMF FM Jakubem Rybskim senator Monika Piątkowska, przewodnicząca nowego zespołu.
Jedną z propozycji jest umożliwienie gminom usuwania nielegalnego graffiti z takich budynków nawet bez zgody właścicieli, jeśli działanie byłoby uzasadnione interesem publicznym. Dzisiaj na gruncie obowiązujących przepisów nie mają takiej możliwości. Chcielibyśmy im ją dać - zapowiada Piątkowska.
Chcemy przede wszystkim dokonać szerokiej analizy zakresu tego problemu - mówi senator. Jak podkreśla, skala zjawiska wykracza daleko poza miejskie mury. Również przewoźnicy i inne podmioty mają problem z aktami wandalizmu i nielegalnym graffiti - dodaje.
Jednym z najbardziej dotkliwych przykładów są dane przekazane przez Koleje Mazowieckie. W latach 2023-2024 powierzchnia graffiti na wagonach tej spółki przekroczyła 100 tysięcy metrów kwadratowych. Koszt usuwania nielegalnych malowideł wyniósł ponad 31 milionów złotych netto. Część wagonów została wyłączona z eksploatacji. To jest bardzo duży problem, którego skala nie zawsze jest uświadamiana - zaznacza Piątkowska.
Zespół analizuje również możliwość zaostrzenia przepisów karnych. Być może nie powinno to być tylko wykroczenie, ale poważniejsza kategoria w kodeksie karnym - mówi Piątkowska.
Rozważane są także zmiany dotyczące monitoringu oraz skuteczniejszego ścigania sprawców. Sprawcy muszą wiedzieć, że to nie jest niska szkodliwość czynu. To są ogromne koszty i realne zagrożenie bezpieczeństwa - podkreśla.
Samorządowcy podkreślają również, że zaostrzenie kar za nielegalne graffiti nie rozwiąże problemu wandalizmu, bo sprawcy malunków rzadko są zatrzymywani. To dlatego, że np. w Warszawie straż miejska i policja są niedofinansowane i jest za dużo wakatów w tych służbach.
Ta droga legislacyjna jeszcze przed nami, ale chciałabym, aby w tym roku były gotowe kompleksowe propozycje nowelizacji - deklaruje senator. Piątkowska przyznaje jednak, że proces nie będzie szybki. Szczególnie trudna może okazać się ewentualna nowelizacja kodeksu karnego.
Są różne opinie - od potrzeby stworzenia odrębnego przepisu po stanowisko, że wystarczy rozszerzyć obecne regulacje. To będzie zadanie dla legislatorów - zaznacza.