Oskarżony o udział w grupie przestępczej i nadużycia przy Funduszu Sprawiedliwości ks. Michał Olszewski nie przyznał się do winy. Duchowny odmówił we wtorek składania wyjaśnień. W oświadczeniu wskazał na - w jego ocenie - nieprawidłowości w działaniach prokuratury i służb, w tym Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i policji.
- Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
We wtorek w Sądzie Okręgowym w Warszawie kontynuowano proces dotyczący przekazania z Funduszu Sprawiedliwości na rzecz Fundacji Profeto ponad 66 mln zł (z przyznanych prawie 100 mln zł).
Podczas pięciogodzinnego posiedzenia sąd przystąpił do odbierania wyjaśnień od dwóch z sześciu oskarżonych. Jeden z nich, ks. Michał Olszewski, skorzystał z prawa do odmowy ich składania, drugi - Urszula D. - złożyła wyjaśnienia.
W swoim wystąpieniu duchowny oświadczył, że nie przyznaje się do zarzutów i uznaje je za niezrozumiałe, wskazując - w jego ocenie - na zmienność ich formułowania na kolejnych etapach postępowania oraz błędy w nazwach i datach zawarte w akcie oskarżenia.
Podkreślił też, że "nie popełnił żadnego z zarzucanych przestępstw".
Dla mnie jest bardzo trudne zrozumienie, że staję tutaj jako obywatel z domniemaniem niewinności, a spotykam się z takim niechlujstwem - stwierdził ks. Olszewski, wskazując na - jak tłumaczył - pomyłki prokuratora dotyczące choćby nazwy fundacji.
Decyzję o odmowie składania wyjaśnień duchowny uzasadniał stanem zdrowia, w tym zespołem stresu pourazowego, który według niego pozostaje w związku z zatrzymaniem go pod koniec marca 2024 roku i warunkami traktowania go w areszcie. W swoim oświadczeniu ksiądz podnosił także zarzuty dotyczące działań prokuratury i służb, w tym ABW i policji, wobec niego i jego rodziny oraz sposobu prowadzenia czynności procesowych.
Od momentu opuszczenia zakładu karnego jestem nękany przez służby. Nękani są moi rodzice, choćby moja mama, która została przeszukana przez ABW w podejrzeniu o pranie pieniędzy z powodu drobnych kwot, które wysyłała mi jako ofiarę na mszę świętą - mówił.
Oskarżony ksiądz wyraził także obawy o bezstronność procesu w kontekście sporów dotyczących funkcjonowania organów państwa i osoby sędzi referent, podkreślając, że jego uwaga o tym, że w sądzie "kryminaliści sądzą kryminalistów", nie jest kierowana personalnie wobec składu orzekającego. Na zakończenie wniósł o zwolnienie go z obowiązku uczestnictwa w rozprawach, co uwzględnił sąd.
W związku z odmową składania wyjaśnień sąd skorzystał z przepisu kodeksu postępowania karnego, który pozwolił wprowadzić do materiału dowodowego, rozpoznawanego przez sąd, wcześniejsze oświadczenia księdza złożone m.in. w śledztwie.
Do oświadczenia księdza odniósł się natomiast prok. Ryszard Pęgal z zespołu śledczego nr 2, który prowadzi śledztwo w sprawie ustawiania konkursów na wielomilionowe dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. W postępowaniu tym jednym z podejrzanych jest były minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro, wobec którego we wtorek prokurator wniósł do sądu wniosek o europejski nakaz aresztowania.
Oskarżony miał prawo do złożenia wyjaśnień. Z tego prawa nie skorzystał. Skorzystał natomiast z prawa do oświadczenia, które raczej jest procedurą dość niestandardową - ocenił prokurator.
Druga z oskarżonych, czyli była szefowa Departamentu Funduszu Sprawiedliwości w MS, Urszula D., która zdecydowała się składać wyjaśnienia (co będzie kontynuowane 17 lutego na kolejnym posiedzeniu sądu), nie zgodziła się z zarzutami prokuratury wobec niej i oceną, że Fundacja Profeto nie spełniała wymagań formalnych i merytorycznych, by otrzymać dotację.
Chodzi o to, że za pieniądze z funduszu Fundacja Profeto, której pracami kierował ks. Michał Olszewski, rozpoczęła w Warszawie inwestycję "Archipelag - wyspy wolne od przemocy", mającą służyć ofiarom przestępstw. Według wyjaśnień D., było tak w istocie, ponieważ wydatki na tę inwestycję były zgodne z jednym z trzech celów Funduszu Sprawiedliwości, właśnie dotyczącym pomocy pokrzywdzonym.
Była urzędniczka, która również jest oskarżona m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, odpierała także zarzut prokuratury dotyczący tego, że - jak mówiła - treść ogłoszenia konkursu na środki z Funduszu Sprawiedliwości została tak ukształtowana, aby wesprzeć Fundację Profeto w aplikacji o dotację.
Sprawę dotyczącą Profeto w trzyosobowym składzie (wraz z ławnikami) prowadzi sędzia Justyna Koska-Janusz. Z wcześniejszych informacji, przekazanych PAP przez służby prasowe sądu, wynika, że nie uwzględniono wniosku obrońców o wyłączenie ławników, którzy zostali wyznaczeni do tej sprawy tuż przed rozpoczęciem procesu.
W toku postępowania sąd nie przychylił się także do innych wniosków formalnych obrony, natomiast nadal jest procedowany wniosek obrońców o wyłączenie sędzi Koski-Janusz z tej sprawy. Jako jeden z argumentów wskazali oni na zaangażowanie Koski-Janusz po jednej stronie sporu politycznego przeciwko byłemu ministrowi sprawiedliwości, posłowi PiS Zbigniewowi Ziobrze.
Dodatkowo we wtorek - na początku posiedzenia - obrońca ks. Olszewskiego, adw. Krzysztof Wąsowski, wniósł o wyjaśnienie postanowienia sądu z 28 stycznia dotyczącego utrzymania zakazu kontaktów między współoskarżonymi, wskazując na jego praktyczne konsekwencje wobec usadzenia oskarżonych obok siebie na ławie na sali rozpraw. Obrońcy podnosili też kwestię braku dostępu do internetu na sali rozpraw.
W trakcie posiedzenia miał miejsce incydent związany z tym, że policja na polecenie sądu wyprowadziła siłą jedną z osób z publiczności ze względu na utrudnianie postępowania sądowego.
Sprawa dotycząca Fundacji Profeto wywodzi się z aktu oskarżenia wniesionego przez Prokuraturę Krajową w lutym 2025 roku - obejmuje jeden z wątków śledztwa dotyczącego Funduszu Sprawiedliwości. Postępowanie dotyczy przekazania fundacji środków mimo - według prokuratury - niespełnienia wymogów formalnych i merytorycznych. Wszyscy oskarżeni, co oświadczyli we wtorek, nie przyznają się do winy. Poza ks. Olszewskim zdecydowali się także składać wyjaśnienia i odpowiadać na pytania sądu i obrońców, ale nie prokuratora.