Wojna na Bliskim Wschodzie wywróciła do góry nogami prognozy ekonomistów dotyczące światowej gospodarki. Ceny ropy i żywności rosną, a perspektywy na szybkie obniżki stóp procentowych oddalają się. Czy Polska i świat są gotowe na długotrwałe skutki konfliktu? "Jeżeli to będzie trwało kilka miesięcy, to przełoży się to na ceny wszystkiego, również jedzenia, żywności, bo transport podrożeje, i to bardzo" - zauważa Piotr Kuczyński, analityk domu inwestycyjnego Xelion.

REKLAMA

Stabilność w cieniu konfliktu

Jeszcze niedawno wydawało się, że światowa gospodarka powoli wraca na stabilne tory. Inflacja spadała, a eksperci liczyli na dalsze obniżki stóp procentowych. Sytuację diametralnie zmienił jednak wybuch wojny na Bliskim Wschodzie. Wzrost cen ropy naftowej oraz innych surowców natychmiast odbił się na rynkach finansowych i portfelach konsumentów na całym świecie.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Wojna na Bliskim Wschodzie zmienia światową gospodarkę. Co dalej z inflacją i cenami paliw?

Obecna sytuacja na rynkach surowców jest wyjątkowo niepewna. Ceny ropy przekroczyły już poziom 100 dolarów za baryłkę, a niektórzy eksperci ostrzegają, że jeśli konflikt się przedłuży, mogą dojść nawet do 150 dolarów. To oznacza nie tylko wyższe koszty tankowania, ale także wzrost cen transportu, żywności i innych towarów.

Jeżeli to będzie trwało kilka miesięcy, to przełoży się to na ceny wszystkiego, również jedzenia, żywności, bo transport podrożeje, i to bardzo. Jak to będzie naprawdę długo trwało, to się przełoży na cenę nawozów, gaz jest potrzebny do produkcji nawozów, i to bardzo dużo gazu - podkreśla Piotr Kuczyński, analityk domu inwestycyjnego Xelion.

Stopy procentowe - koniec marzeń o obniżkach?

W obliczu rosnącej niepewności i presji inflacyjnej, eksperci nie przewidują w najbliższym czasie obniżek stóp procentowych. Wręcz przeciwnie - jeśli konflikt będzie się przedłużał, możliwe są nawet podwyżki.

Jeżeli to się będzie przeciągało w czasie, to w ogóle zapomnijmy o obniżkach, zaczniemy myśleć, czy nie będzie podwyżek. Niestety - mówi analityk.

Polska wciąż jest uzależniona od importu ropy i gazu. Szybkie zakończenie konfliktu mogłoby ograniczyć negatywne skutki dla krajowej gospodarki. Jednak przedłużająca się wojna grozi stagnacją i wysoką inflacją.

Jeżeli szybko się to zakończy, to nie będzie miało skutku dla polskiej gospodarki praktycznie żadnego. Jeżeli to będzie trwało pół roku, no to będzie miało. To się okaże wtedy, że świat wpada w stagflację, bo już o tym się mówi, czyli wysoka inflacja i niski wzrost gospodarczy - ocenia Kuczyński.

Budżet państwa nie skorzysta na drogiej ropie

Wyższe ceny paliw nie oznaczają automatycznie większych wpływów do budżetu państwa. Wzrost kosztów może ograniczyć popyt, a w dłuższej perspektywie konieczne mogą być działania osłonowe, takie jak obniżka akcyzy czy VAT.

Im wyższa będzie cena paliw, tym mniej będziemy tankowali. Więc wcale nie jest pewne, że ten budżet tak bardzo zarobi - podsumowuje ekspert.

Sytuacja na światowych rynkach pozostaje bardzo dynamiczna. Ekonomiści podkreślają, że najbliższe tygodnie i miesiące będą kluczowe dla dalszych scenariuszy gospodarczych - zarówno w Polsce, jak i na świecie.

Opracowanie: Bartłomiej Ziaja