Polska odpowiedziała na zastrzeżenia Komisji Europejskiej dotyczące obniżonego podatku VAT na paliwa - dowiedziała się dziennikarka RMF FM. KE analizuje te wyjaśnienia, ale widmo sankcji - w przeciwieństwie do sytuacji Bratysławy i Budapesztu - zostało oddalone.
- Polska przesłała Komisji Europejskiej wyjaśnienia dotyczące obniżki VAT na paliwa w ramach pakietu "Ceny Paliw Niżej".
- KE analizuje polską odpowiedź, ale na razie nie przewiduje wobec Polski sankcji, w odróżnieniu od Węgier i Słowacji.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
KE otrzymała wyjaśnienia od polskich władz w sprawie pakietu osłonowego "Ceny Paliw Niżej" (CPN). Chodzi o odpowiedź na list KE z 28 marca, w którym Bruksela ostrzega Warszawę (podobny list wysłała także do Madrytu), że redukcja VAT-u z 23 proc. na 8 proc. jest niezgodna z unijnym prawem.
"KE uważnie analizuje polską odpowiedź" - przekazała dziennikarce RMF FM rzeczniczka KE Louise Bogey.
Nasza dziennikarka jako pierwsza informowała w marcu o stanowisku Brukseli, że obniżka VAT na paliwo jest sprzeczna z unijną dyrektywą VAT, która nie przewiduje możliwości zastosowania obniżonej stawki dla paliw silnikowych.
Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, rząd przekonuje w swojej odpowiedzi, że w obliczu destabilizacji rynków wywołanej konfliktami na Bliskim Wschodzie obniżka podatku VAT jest niezbędnym mechanizmem osłonowym. Według źródła w Warszawie Polska kładzie w liście nacisk na to, że "zawarte rozwiązania mają charakter czasowy i wyjątkowy". Władze podkreślają, że "celem czasowej obniżki stawki podatku VAT jest zahamowanie wzrostu cen spowodowanego konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie". Władze argumentują, że "wzrost cen paliw prowadzi do zwiększenia kosztów produkcji i transportu, a w konsekwencji cen towarów i usług dla konsumentów".
Według polskiego źródła kluczowym argumentem jest ochrona najbardziej wrażliwych grup społecznych, gdyż "utrzymanie zredukowanej stawki podatku VAT na wskazane towary ma przyczynić się do poprawy sytuacji rodzin i gospodarstw domowych najbardziej dotkniętych skutkami gwałtownie rosnących cen". Według tego samego źródła w liście Polska poinformowała KE, że jak najszybsze wejście w życie rozporządzenia w sprawie obniżonych stawek VAT "jest uzasadnione". I nie wykluczono także "możliwości dalszego, w razie potrzeby, przedłużenia preferencji". Rząd przedłużył na razie do 15 maja obniżony VAT.
Bruksela analizuje odpowiedź Warszawy, ale jak ustaliła dziennikarka RMF FM, rozumie skomplikowaną sytuację Polski związaną z szybującymi cenami energii. Tym bardziej, że Polska częściowo spełnia zalecenia KE zawarte w niedawno ogłoszonym planie ratunkowym AccelerateEU, który kładzie silny nacisk na to, aby pomoc państw członkowskich podczas obecnego kryzysu energetycznego była tymczasowa i ściśle ukierunkowana. Na razie więc KE "daje Polsce trochę czasu", innymi słowy obecnie przymyka oko. Na tym etapie Bruksela nie zamierza stosować wobec Polski sankcji i wszczynać procedur o naruszenie unijnego prawa, które w środę rozpoczęła wobec Słowacji i Węgier.
Różnica wynika z faktu, że polskie przepisy, choć kwestionowane pod względem podatkowym, nie mają charakteru dyskryminacyjnego - wszyscy kierowcy, niezależnie od tego z którego kraju UE pochodzą, płacą na polskich stacjach tę samą stawkę. Na Słowacji i na Węgrzech przy zakupie paliwa kierowcy z innych państw UE muszą płacić więcej niż obywatele tych dwóch krajów. Słowacja i Węgry zostały więc "ukarane" za dyskryminowanie kierowców z innych krajów UE, bo dla Brukseli było to uderzenie w fundamenty wspólnego rynku.
Ponadto Polska od samego początku kontaktowała się w sprawie zamierzonych działań z Komisją Europejską, podczas gdy Słowacja i Węgry w ogóle się nie konsultowały i zdecydowały o podjętych środkach bez uprzedniego powiadomienia Brukseli. W efekcie Warszawa zyskała margines czasu, podczas gdy Słowacja i Węgry będą musiały dokonać szybkiej korekty - pod groźbą pozwu do TSUE i kar finansowych.