W najbliższym czasie kierowcy w Polsce muszą liczyć się z kolejnymi wzrostami cen paliw. Sytuacja na rynku jest dynamiczna, głównie za sprawą niestabilnej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Swoje dołożyły także globalne niedobory surowców. "Ceny benzyny i oleju napędowego mogą osiągnąć poziomy nienotowane od lat" - ostrzega w rozmowie z Radiem RMF24 Grzegorz Maziak, redaktor naczelny e-petrol.pl.

REKLAMA

  • Chcesz być na bieżąco? Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Ekspert zwraca uwagę, że napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie powodować wzrost cen paliw. Największe podwyżki mogą dotknąć kierowców samochodów z silnikiem Diesla. W dużo gorszej sytuacji są ci, którzy muszą zatankować olej napędowy, bo w przypadku tego paliwa ceny mogą w najbliższych dniach zbliżyć się do ośmiu złotych na części stacji - zaznaczył Grzegorz Maziak.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

​Rosną w Polsce ceny paliw. Ekspert kreśli scenariusz

Skomentował także kwestie najnowszych prognoz dotyczących benzyny bezołowiowej 95. Na ten moment przewidywania na najbliższe dni to raczej górne rejony 6,70 zł i mówimy tu o cenach, które widzimy, podjeżdżając na stację. Przynajmniej część operatorów rynku detalicznego oferuje specjalne rabaty, które mają ulżyć kierowcom w tej trudnej sytuacji - powiedział rozmówca Jakuba Śliwińskiego w Radiu RMF24.

Ci kierowcy zapłacą najwięcej?

Nasz rozmówca nie kryje, że najtrudniejsza sytuacja dotyczy kierowców samochodów z silnikiem Diesla, którzy muszą się liczyć z dużym wzrostem ceny paliwa. To niestety jeszcze nie jest koniec. Spodziewamy się, że w przyszłym tygodniu przynajmniej na części stacji te "ósemki" (8 zł za litr paliwa - przyp. red.) z przodu mogą zacząć się pojawiać - ostrzegł.

Maziak wyjaśnił także, że wzrost cen wynika przede wszystkim z wysokiego światowego popytu na olej napędowy. Potrzeba zakupu tego paliwa na rynkach międzynarodowych mocno przekłada się na ceny. W skali tygodnia zanotowaliśmy podwyżkę o ponad złotówkę w cenach detalicznych - stwierdził.

Co na to rząd? Ekspert: Były sygnały z ministerstwa

W obliczu rosnących cen pojawiają się pytania o reakcje państwa na zaistniałą sytuację. Ministerstwo Energii poinformowało jednak, że rynek ropy naftowej jest dobrze zaopatrzony i na razie nie ma potrzeby uwalniania krajowych rezerw. Gość Radia RMF24 wskazuje jednak, że w przyszłości możliwe są inne decyzje.

Jeżeli sytuacja nadal będzie trudna, a nawet będzie się pogarszać, to kolejne kroki mogą być podejmowane. Były sygnały ze strony ministerstwa, że na stole jest do rozważenia choćby opcja obniżenia VAT-u na paliwa - wyjaśnił.

Z drugiej strony rosnące ceny paliw w Europie mogą sprzyjać tzw. turystyce paliwowej, szczególnie w regionach przygranicznych. Dynamika zmian ceny ropy w Niemczech na pewno jest imponująca. U nas tempo też jest wysokie, natomiast aż tak dużych zmian w tym momencie jeszcze nie widzimy - ocenił.

Dodał, że duże różnice cenowe między państwami często skłaniają kierowców do tankowania za granicą.

Eskalacja konfliktu w Iranie

Zdaniem redaktora naczelnego e-petrol.pl, Grzegorza Maziaka trudno jednak w obecnej sytuacji wskazać maksymalny poziom cen paliw, jaki zostanie osiągnięty. Wiele zależy od dalszego rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie. Irańscy liderzy straszyli ostatnio ceną ropy na poziomie dwustu dolarów w związku z destabilizacją systemu bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Trzeba jednak mieć nadzieję, że sytuacja w regionie zacznie się stabilizować i unikniemy takich skrajnych scenariuszy - podsumował.

Podkreślił jednocześnie, że nawet jeśli napięcia w regionie osłabną, to rynek paliw nie wróci szybko do równowagi.

Konflikt na Bliskim Wschodzie eskalował 28 lutego za sprawą wspólnego uderzenia Izraela i USA na Iran. Dotąd w nalotach zginęło blisko 2 tysiące osób - głównie Irańczyków i Libańczyków. Teheran prowadzi uderzenia odwetowe nie tylko na Izrael, lecz także na cele w innych państwach regionu.

Współpraca: Jakub Muszyński.