W samym sercu Sri Lanki, na rozległych równinach północno-centralnych, wznosi się budowla, która przez wieki była niemal całkowicie zapomniana przez świat. Jetavanaramaya – monumentalna stupa z IV wieku naszej ery – to nie tylko świadectwo potęgi starożytnych cywilizacji, ale również inżynieryjny majstersztyk, który do dziś budzi podziw archeologów i pielgrzymów. Choć jej historia liczy już 1700 lat, Jetavanaramaya wciąż stoi, przypominając o czasach, gdy Sri Lanka była jednym z najważniejszych centrów buddyzmu na świecie.

REKLAMA

  • Jetavanaramaya, stupa zbudowana około 301 roku n.e., była jednym z najwyższych budynków starożytnego świata.
  • Została wykonana z 93 milionów cegieł i pierwotnie osiągała 122 metry wysokości.
  • Choć dziś ma "tylko" 71 metrów, pozostaje największą ceglaną konstrukcją pod względem objętości i jest prawdziwym cudem inżynieryjnym starożytności.
  • Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Anuradhapura, pierwsza wielka stolica wyspy, to miejsce, gdzie historia i duchowość przenikają się na każdym kroku. Białe szaty pielgrzymów, bose stopy sunące po zakurzonych ścieżkach, śpiewy mnichów o świcie i tłumy wiernych - zarówno lokalnych, jak i przybyłych z najdalszych zakątków świata - tworzą niepowtarzalną atmosferę, która od dwóch tysięcy lat nie uległa zmianie.

To właśnie tutaj, pośród rozległych ruin, zbiorników wodnych i świętych drzew, wznosi się Jetavanaramaya - stupa, która w czasach swojej świetności była trzecim co do wielkości budynkiem na Ziemi, ustępując miejsca jedynie piramidom w Gizie.

Gigant z cegły - cud starożytnej inżynierii

Jetavanaramaya powstała około 301 roku naszej ery, a do jej budowy zużyto niewyobrażalną liczbę - aż 93 miliony cegieł z wypalanej gliny. Oryginalnie mierzyła około 122 metrów wysokości, co czyniło ją jednym z najwyższych obiektów świata starożytnego. Dziś, po wiekach zaniedbań, jej kopuła wznosi się na 71 metrów, ale nawet w tej formie pozostaje największą ceglaną konstrukcją pod względem objętości, jaką kiedykolwiek wzniesiono.

Aby uzmysłowić sobie jej rozmiar, wystarczy wyobrazić sobie mur o wysokości jednego metra, który zbudowany z cegieł Jetavanaramayi mógłby połączyć Londyn z Edynburgiem.

Zapomniana przez świat, czczona przez pielgrzymów

Mimo swojej monumentalności Jetavanaramaya pozostaje niemal nieznana poza Sri Lanką. W przeciwieństwie do piramid, przez wieki była ukryta w dżungli, a jej historia stopniowo znikała z kart dziejów. Zmieniające się priorytety religijne i selektywna ochrona zabytków sprawiły, że ten inżynieryjny cud został niemal zapomniany przez świat nauki.

Jednak dla tysięcy buddyjskich pielgrzymów Jetavanaramaya to wciąż miejsce święte. Cały kompleks klasztorny Jetavana Vihara, którego sercem jest stupa, został zaprojektowany tak, by każdy mnich wychodzący ze swojej celi miał przed sobą widok na monumentalną kopułę - codzienne przypomnienie o duchowej hierarchii i kosmicznym porządku.

Około 200 mnichów mieszkało tutaj. Ludzie przynosili dary: szaty, księgi, jedzenie - wszystko, by zdobyć zasługi. To było żywe, religijne miasto - opowiada Godamune Pannaseeha, mnich i archeolog z Anuradhapury w rozmowie z CNN.

Budowla zrodzona z rywalizacji i kontrowersji

Jetavanaramaya powstała w atmosferze religijnych napięć. Została wzniesiona na ziemi związanej z ortodoksyjnym klasztorem Maha Vihara, bez zgody jego mnichów. Szybko stała się centrum nowej, bardziej otwartej na wpływy z Indii sekty buddyjskiej - Sagalika, która skłaniała się ku naukom mahajany.

Brak zachowanych kronik mahajany z tamtego okresu sprawia, że wiele aspektów historii Jetavanaramayi pozostaje tajemnicą. Sri Lanka do dziś jest krajem zdominowanym przez buddyzm therawady, a dzieje tej monumentalnej budowli są rekonstruowane na podstawie niepełnych i często sprzecznych źródeł.

Inżynieria na granicy możliwości

Budowa Jetavanaramayi była wyzwaniem bez precedensu. W przeciwieństwie do egipskich piramid, które powstały z kamienia, stupa została zbudowana niemal wyłącznie z cegieł - materiału znacznie bardziej podatnego na erozję i zniszczenie.

Aby zastąpić jeden blok kamienia, potrzeba aż dziesięciu cegieł - tłumaczy prof. Anura Manatunga z Uniwersytetu Kelaniya. To oznacza miliony cegieł, które trzeba było wypalić, przetransportować i ułożyć z precyzją.

Archeolodzy odkryli w okolicach Anuradhapury starożytne piece do wypalania cegieł, choć żaden z nich nie został jednoznacznie powiązany z Jetavanaramayą. Transport i organizacja pracy na taką skalę wymagały niezwykłego wysiłku i logistyki. Część źródeł mówi o pracy niewolników, innych - o ochotnikach i jeńcach wojennych przywiezionych przez króla Mahasenę z wypraw do Indii.

Do transportu cegieł i ubijania fundamentów wykorzystywano zapewne słonie i wozy zaprzężone w woły, a rusztowania budowano z bambusa i lin z włókien kokosowych. Metal był używany oszczędnie - głównie do narzędzi.

Geniusz starożytnych budowniczych

Jetavanaramaya to dowód na niezwykłą wiedzę inżynieryjną starożytnych mieszkańców Sri Lanki. Jej półkulisty kształt doskonale rozkłada ciężar, a fundamenty przygotowywano z niezwykłą starannością - budowniczowie zalewali wykop wodą, by sprawdzić chłonność gruntu, co można uznać za prymitywną, ale skuteczną formę badań geotechnicznych.

Wewnątrz ruin odkryto cylindryczne komory wentylacyjne, świadczące o zaawansowanej wiedzy na temat cyrkulacji powietrza. Oryginalna zaprawa, którą łączono cegły, składała się z dolomitu, wapienia, piasku i gliny - mieszanki, która przez wieki okazała się bardziej trwała niż współczesny cement, użyty podczas XX-wiecznych renowacji.

Skarby ukryte w cegłach

W trakcie wykopalisk archeolodzy odnaleźli w Jetavanaramayi liczne relikwiarze i depozyty rytualne, które potwierdzają jej religijne znaczenie. Najcenniejszym znaleziskiem są złote panele z wizerunkami bodhisattwów i fragmentami sutry Prajñāpāramitā - kluczowego tekstu mahajany. Te niezwykłe artefakty, zapisane w sanskrycie lokalnym alfabetem, są dziś przechowywane w Muzeum Narodowym w Kolombo.

Odnalezione relikwie świadczą o tym, że Jetavanaramaya była nie tylko architektonicznym cudem, ale też centrum kosmopolitycznej myśli buddyjskiej, połączonym szlakami handlowymi i duchowymi z Indiami i resztą Azji.

Tajemnice szczytu i wpływy z dalekiego świata

Szczyt Jetavanaramayi wieńczył niegdyś diament, który miał chronić budowlę przed piorunami podczas monsunów. Sam kształt iglicy budzi do dziś kontrowersje wśród badaczy - niektórzy widzą w nim wpływy rzymskie lub śródziemnomorskie, przenikające na wyspę przez indyjskie szlaki handlowe.

Na niższych partiach zachowały się misterne zdobienia, m.in. przedstawienia Naga - mitycznego węża, który w buddyzmie symbolizuje ochronę i mądrość. Jednak wiele z technik dekoracyjnych i konstrukcyjnych wciąż pozostaje zagadką.

Jetavanaramaya kontra Ruwanwelisaya - dwie twarze świętego miasta

Choć Jetavanaramaya przyćmiewała rozmiarami wszystkie inne stupy, dziś to Ruwanwelisaya - śnieżnobiała, lśniąca kopuła w sąsiedztwie - cieszy się największym kultem. To tutaj, według tradycji, przechowywane są najważniejsze relikwie Buddy, a świątynia jest centrum życia religijnego całego kraju.

Ruwanwelisaya, choć mniejsza w oryginale, dzięki ciągłej konserwacji dziś przewyższa Jetavanaramayę wysokością, wznosząc się na ponad 100 metrów. To tutaj, zwłaszcza podczas pełni księżyca, gromadzą się tysiące pielgrzymów, by oddać hołd świętemu drzewu Sri Maha Bodhi - wyhodowanemu z sadzonki drzewa, pod którym Budda osiągnął oświecenie.

Najbardziej niezwykłe w historii Jetavanaramayi jest to, że nikt nigdy nie próbował powtórzyć jej rozmachu. Przez 700 lat po jej ukończeniu nie powstała na Sri Lance żadna stupa o podobnej skali. Jej półkolisty kształt stał się wzorem dla całej Azji Południowo-Wschodniej, ale żaden późniejszy budowniczy nie odważył się na tak śmiałe przedsięwzięcie.