Wyniki wyborów samorządowych pokazują, że klincz między dwoma partiami jest źle oceniany przez społeczeństwo - uważa socjolog Paweł Śpiewak. - Fakt, że się wskazuje na inne komitety wyborcze, społeczne, niezależnych kandydatów albo też SLD, PSL, to może być takim sygnałem: "jesteśmy zmęczeni tego typu polityką centralną i tego typu językiem politycznym" - podkreśla Śpiewak.

Posłuchaj rozmowy Tomasza Skorego z Pawłem Śpiewakiem

Tomasz Skory: Kto wygrał? Społeczno-lokalne komitety wyborcze czy partie polityczne?

Paweł Śpiewak: Ja myślę, że jednak wygrały komitety wyborcze. Wygrały w tym sensie, że bez wielkich pieniędzy i tak wielkich nakładów i takie propagandy, zyskały fantastyczną pozycję w wielu miastach.

Tomasz Skory: Katowice, Kraków, Olsztyn, Poznań, Wrocław, Toruń, Gorzów, Szczecin, Rzeszów - to są wszystkie miejsca, gdzie wygrali prezydenci...

Paweł Śpiewak: Tak, można by dodać jeszcze Gdynię, gdzie jest fantastyczny wynik prezydenta Szczurka. To są rezultaty bardzo wyraźne.

Tomasz Skory: A gdyby na sprawę spojrzeć jednak tak, jak patrzy się na nią z punktu widzenia centrali, na wpływy partyjne. To która z partii może się uznać za zwycięzcę? Już pomijam to, że i PiS i Platforma i SLD ogłaszają, że zwyciężyły. Ale tak obiektywnie?

Paweł Śpiewak: Ja bym powiedział tak, że nikt nie wygrał. Platforma uzyskała stosunkowo niski wynik. W porównaniu z tym, co dawały im różnego rodzaju sondaże - czterdzieści parę procent - to jest to moim zdaniem wynik poniżej oczekiwań, choć nadal jest to zwycięstwo.

Tomasz Skory: A w przypadku PiS-u?

Paweł Śpiewak: A w przypadku PiS-u powiedziałbym, że PiS nic nie zyskał na tym. Jeżeli 23 procent to jest taki ostateczny wynik, to ja uważam, że PiS jest na takim swoim poziomie. Ale ani nie rozszerzył pola wyborczego, ani nie zawęził. Natomiast wygrały moim zdaniem te dwie partie, w takim sensie mocnym - SLD i PSL. Ale to pokazuje, po pierwsze, że PSL zawsze był w regionach silniejszy niż na szczeblu centralnym. Ale coś jest tutaj ciekawego - że ten klincz między dwoma partiami jest źle oceniany przez społeczeństwo. Fakt, że się wskazuje na inne komitety wyborcze, społeczne, niezależnych kandydatów albo też SLD, PSL, to może być takim sygnałem: "jesteśmy zmęczeni tego typu polityką centralną i tego typu językiem politycznym".

Tomasz Skory: Czyli wyborcy dali swojego rodzaju sygnał "dość partyjniactwa".

Paweł Śpiewak: Tak, i dali go zresztą sami kandydaci, którzy podkreślali, że nie należą do partii czy PO udająca, że nie uprawia polityki.

Tomasz Skory: W danych PKW jedna rzecz mnie zastanowiła - frekwencja w wyborach do sejmików samorządowych była o 4 proc. niż w wyborach do rad gmin, powiatów i wyborach prezydenckich. Czy to oznacza niechęć do tego szczebla samorządu?

Paweł Śpiewak: Nie, wydaje mi się, że charakterystyczne było to, ze najwyższe wskaźniki frekwencyjne są w tych województwach, w których PiS miał jakąś rolę do odegrania. Na tych szczeblach lokalnych ludzie są bardziej emocjonalnie związani z tą sytuacją. W mojej wsi niemal się bili, kto ma wygrać. Naprawdę chodziło im o jakąś ważną sprawę. To byli ich znajomi, osoby, które jakoś znali. W związku z tym te emocje z tym związane mogły być o wiele silniejsze. To jest ciekawe, że najwyższe frekwencje były tam, gdzie zwykle nie są największe, czyli: kieleckie, lubelskie podkarpackie.