"Raport Czumy rozgrzeszający IV RP i brak zgody na Trybunał Stanu dla Kaczyńskiego i Ziobry to nie są przypadki, to sygnały, że po wyborach PO chce rozmawiać z PiS" - twierdzi gość Kontrwywiadu RMF FM Leszek Miller. "PO wysyła w ten sposób do PiS komunikat: Po wyborach, bez Kaczyńskiego, pogadamy" - uważa Miller.

Posłuchaj Kontrwywiadu RMF FM

Konrad Piasecki: Strasznie daleko pana rzuciło. Rozumiem, że "jedynka" w nagrodę, Gdynia za karę.

Leszek Miller: Nie, nie. W żadnym razie za karę. Ponieważ słyszałem przed chwilą miniankietę na temat spadochroniarzy, więc wyjaśniam, że ja nie jestem spadochroniarzem, ale marynarzem i nie skaczę, tylko się wynurzam.

Konrad Piasecki: A już pan poczuł w sobie duszę Kaszuba i zaczął wąchać tabakę?

Leszek Miller: Ja nigdy nie będę miał duszy Kaszuba, bo urodziłem się na Mazowszu, ale jestem pod wrażeniem gospodarności tego regionu, energii ludzkiej, przemian, które tutaj się zdarzyły, choć oczywiście mogło być lepiej.

Konrad Piasecki: Ale tak serio mówiąc, czuje pan, że takie rzucenie na tak dalekie rubieże ma jakikolwiek sens?

Leszek Miller: Dla byłego premiera cała Polska jest jednym okręgiem wyborczym, a poza tym przypominam sobie jak 20 lat temu pojawiłem się w podobnym charakterze w Łodzi. Wtedy też pytano mnie, dlaczego Łódź i tak dalej. A potem było dla mnie wielką przyjemnością, gdy po kilku latach wszyscy uważali, że urodziłem się w Łodzi i mieszkam w Łodzi. I to jest też moje marzenie na obecny czas, żeby po kilku latach wszyscy uważali, że urodziłem się i mieszkam na Wybrzeżu.

Konrad Piasecki: Czyli od dzisiaj pan mówi: jestem gdynianinem.

Leszek Miller: Nie tylko gdynianinem, dlatego, że okręg 26. to nie tylko Gdynia, to także inne duże miasto Słupsk, 9 powiatów, spory obszar i 1,1 mln ludzi.

Konrad Piasecki: Rozumiem, że kandyduje pan z wiarą, że SLD w tych wyborach idzie po władzę?

Leszek Miller: Idzie do współuczestniczenia we władzy. Uważam, że SLD ma takie szanse i to byłoby dla Polski bardzo potrzebne, bo trzeba dać naszemu krajowi nowy impuls modernizacyjny, bo trwanie nie oznacza dobrego przetrwania.

Konrad Piasecki: Jeśli koalicja, to tylko z PO?

Leszek Miller: W tym sensie tylko, że PiS dobrowolnie określił się jako partia pozasystemowa, jako partia, która funkcjonuje w innej Polsce, nie w tej rzeczywistej. To jest partia na emigracji, a z partią na emigracji nie ma sensu podejmować jakichś sojuszy czy w ogóle rozmawiać.

Konrad Piasecki: A gdyby Napieralski powiedział po wyborach, że taki jest wymóg chwili, że trzeba z PiS-em, to co Pan zrobi?

Leszek Miller: Proszę nie martwić się, nie powie tak. Ja uważam natomiast, że możemy być świadkami innego manewru. Mianowicie takiego zbliżenia się między PO a PiS-em w kierunku jakiejś formy POPiS-u.

Konrad Piasecki: Sam pan chyba w to nie wierzy.

Leszek Miller: Wierzę w to. Jak pan popatrzy chociażby na ostatnie dwa sygnały. Mam na myśli raport pana ministra Czumy, który rozgrzeszył całkowicie IV Rzeczypospolitą...

Konrad Piasecki: ... ale już został zmieniony przez czujnych kolegów z Platformy...

Leszek Miller: Teraz drugi sygnał. Brak zgody ze strony PO na rozpoczęcie procedury postawienia Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro przed Trybunałem Stanu, czyli postawieniem IV Rzeczypospolitej przed Trybunałem Stanu. To nie są przypadki. To są sygnały w kierunku PiS-u, panowie może bez Kaczyńskiego, ale pogadajmy o wspólnej władzy po wyborach.

Konrad Piasecki: To mówił politolog Leszek Miller. A ja chciałem pana zapytać, czy widzi pan w SLD kadry do tego rządzenia i władzy powyborczej?

Leszek Miller: Oczywiście, że tak. I mam na myśli zarówno obecnych działaczy, ale proszę pamiętać, że wokół SLD jest sporo znakomitych ekspertów, ludzi którzy wielokrotnie mieli już okazję pokazać się z najlepszej strony. Zawsze można ich do współrządzenia poprosić.

Konrad Piasecki: Tylko, że jak pan szedł do władzy to ja widziałem obok pana Belkę, Hausnera, Cimoszewicz, a kto dzisiaj zostałby ministrem finansów, ministrem gospodarki czy szefem MSZ-tu z ramienia SLD?

Leszek Miller: Proszę mi wybaczyć, ale o takich rzeczach się nie mówi. Ja nawet w 2001 roku w ostatniej chwili dopiero ujawniłem nazwiska kandydatów na ministrów. Po prostu nie mówi się dlatego, żeby ludziom nie szkodzić, bo każde wymienienie nazwiska może stać się źródłem kłopotów dla tych ludzi.

Konrad Piasecki: A to prawda, że jakiś złośliwiec, ale członek SLD na wieść, kto jest ministrem finansów, powiedział do Grzegorza Napieralskiego: "Czy Ciebie porąbało, Grzesiu?"

Leszek Miller: Nie wiem panie redaktorze, nie było mnie przy tym.

Konrad Piasecki: A Milller idzie w tych wyborach po stanowisko ministra, szefa klubu, wicemarszałka?

Leszek Miller: Idę po to, że jak dostanę się do Sejmu, to chciałbym być rzecznikiem naszego regionu. Mam nadzieję, że uda się skonstruować jakąś pozytywną koalicję międzypartyjną, która by 3-4 sprawy, ważne dla Wybrzeża poprowadziła. Staram się o mandat nie po to, żeby z kimś walczyć, ale żeby walczyć o coś. Najogólniej rzecz biorąc, ponieważ jestem człowiekiem który podpisał traktat akcesyjny wprowadzający Polskę do Unii Europejskiej, to teraz chciałbym żeby Europy było więcej w Polsce, także w naszym regionie. To oznacza lepsze warunki życia, standardy takie, jakie są w Unii Europejskiej, chciałbym generalnie skoncentrować się na gospodarce.

Konrad Piasecki: Jest taki wynik SLD, który skończy przywództwo Napieralskiego?

Leszek Miller: Oczywiście, gdyby to była katastrofa, to tak by się pewnie skończyło.

Konrad Piasecki: Co będzie katastrofą w tych wyborach?

Leszek Miller: No jakiś kompromitujący wynik, ale ja nie sądzę, żeby to się stało, jestem pewien, że będzie zupełnie wartościowy, satysfakcjonujący wynik.

Konrad Piasecki: Poniżej 14 procent to porażka, dużo poniżej to wielka porażka.

Leszek Miller: Dlaczego 14? A może 12, a może 15? Ważne jest, żeby maksymalizować wynik. Natomiast zgodzi się pan ze mną, że każda partia polityczna po wyborach ocenia wyniki i dokonuje określonych przesunięć - jeśli trzeba będzie.

Konrad Piasecki: Słyszę już w SLD, że Ryszard Kalisz się szykuje do przywództwa po Napieralskim. Złe języki?

Leszek Miller: Złe języki, które chcą za wszelką cenę doprowadzić do jakichś wewnętrznych napięć. To jest najgorsze zresztą, dlatego że jeśli partia zajmuje się sobą, to nie jest nikomu potrzebna.

Konrad Piasecki: Aleksander Kwaśniewski mówi dziś w "Fakcie": SLD ma nieczytelny przekaz, mało kobiet, niefortunny start kampanii.

Leszek Miller: Pan wybaczy, ale ja nie będę przykładał ręki do krytyki SLD, bo uważam, że to, co dziś wszyscy kandydaci muszą robić, to myśleć pozytywnie i optymistycznie, maksymalizować wynik.

Konrad Piasecki: Ale pocieszę pana - o panu mówi ciepło, mówi, że będzie wspierał w kampanii, najwyraźniej przyjaźń została wygładzona.

Leszek Miller: Tak, umówiłem się z Kwaśniewskim, będzie tutaj 13 września, i bardzo to sobie cenię. Różnie między nami było, ale okazuje się, że ta prawdziwa przyjaźń jest silniejsza niż rozmaite wichry nieprzyjaźni.

Konrad Piasecki: Weterani lewicy znowu razem.

Leszek Miller: Prawda, jaki to ładny widok?

Konrad Piasecki: Romantycznie się zrobiło, z wiatrem od morza w powietrzu.