"Proces jest możliwy, jeżeli Zbigniew Ziobro chce dociekać swoich praw, może zrobić to na drodze sądowej. Przeprosin nie będzie" - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM Grzegorz Schetyna. "PiS nie doprowadził Polski do ruiny, bo rządził tylko 2 lata" - twierdzi Schetyna. "Trzeba rozbudzić emocje, wyborca musi wiedzieć, że jego wybór jest wyborem na cztery lata. Trzeba opisać jakim PiS jest dla Polski zagrożeniem" - dodaje.

Posłuchaj Kontrwywiadu RMF FM

Konrad Piasecki: Gowin pokonuje Rasia, Kwiatkowski Grabarczyka, jakoś słabo te "jedynki" powyznaczaliście panie marszałku.

Grzegorz Schetyna: A może listy są tak dobrze zbudowane, tak dobrze zbilansowane.

To nie jest chyba dobry objaw, że "trójki" biją "jedynki".

Nie. To jest objaw dobrych, urozmaiconych list, które dają dobrą ofertę i przyniosą dobry wynik.

A nie jest tak, że to "jedynkom" bardzo źle rokuje, jeśli chodzi o przyszłą karierę polityczno-parlamentarno-ministerialną? Gdyby te sondaże się potwierdzały, gdyby była taka tendencja, że ktoś z "jedynki" dostaje bardzo słaby wynik, a następne miejsce dużo lepszy, to co wtedy?

To jest oczywiście pewien sygnał, ale nie przesądzałbym tutaj. Najważniejszy jest wynik całej drużyny, zespołu całej Platformy, bo on będzie wpływał na kolejne cztery lata w Polsce.

Czyli kiedy premier mówi, że władzę mogą sprawować ci z silnym mandatem od wyborców, to nie przejmować się tym specjalnie.

Premier mówi o tym, że każdy musi walczyć o jak najlepszy wynik dla siebie, bo to kumulowane da wynik Platformy Obywatelskiej.

A jak będzie miał ten wynik słaby to?

Ważny jest wynik Platformy, ważny jest wynik całej listy więc ja patrzę na to jako na coś pozytywnego. Nie zawsze "jedynka" bierze wszystko. Dobra oferta jest także w innych miejscach.

A myśli pan, że Grabarczyk przy słabym wyniku straci szansę na fotel szefa klubu? Bo podobno do tego jest przymierzany.

Trudno mi powiedzieć, bo na razie jest ministrem, natomiast dzisiaj nic nie można przesądzić odnoście przyszłego klubu i przyszłego rządu. Wszystko zależy od wyniku wyborów.

Pan uważa, że ten rząd powinien być silnie przemeblowany?

Ja uważam, że premier powinien mieć decydujące prawo budowania i meblowania rządu. Na pewno będzie miał pomysły, jak ten rząd powinien wzmocnić.

A premierem będzie Tusk.

A premierem będzie Tusk. Jeżeli wygra Platforma Obywatelska oczywiście.

A Grzegorz Schetyna będzie kim?

Wiceprzewodniczącym Platformy Obywatelskiej.

To jest i będzie, ale woli być marszałkiem Sejmu czy ministrem infrastruktury?

Zobaczymy, na razie wszystko zależy od wyniku.

Powiedział pan, że od wyniku nie tak wiele zależy.

Wszystko zależy, czy Platforma będzie miała dane przez wyborców prawo budowania koalicji, budowania rządu. Jeżeli nie, to będzie zupełnie inna sytuacja. Trochę nie zdajemy sobie sprawy, nie widzimy tego, że to może wyglądać inaczej. To zależy od wyniku wyborów.

A to prawda, że jest pan po słowie z premierem w sprawie ministerstwa infrastruktury?

Nie, nie rozmawialiśmy o tym. Rozmawiamy tylko o tym, jak zintensyfikować, zaangażować się jeszcze bardziej, jeszcze mocniej w kampanię, żeby ją wygrać.

I jak rozpalić antypisowskie paliwo.

Jak rozpalić emocje w tym sensie, żeby ludzie wiedzieli, że ich głos będzie głosem na cztery lata. Że tak, jak zagłosują 9 października, tak zbudują Polskę na najbliższa lata.

Bo wy byście bardzo chcieli rozpalić emocje i bardzo chcielibyście, żeby do urn poszło dużo osób, żeby dały Platformie lepszy wynik.

Uważamy, że frekwencja jest potrzebna, że ludzie powinni brać odpowiedzialność za losy naszego kraju, że nie powinno się stać bokiem czy tyłem do polityki, do życia publicznego.

Ale powiedzmy sobie wprost: mała frekwencja to też jest problem polityczny dla Platformy.

No tak, ale to akurat mała frekwencja jest kłopotem dla nas wszystkich. Można się cieszyć i zacierać ręce, że mała frekwencja komuś pomoże. Ja uważam, że to źle.

Tak, tylko wie pan, że po wyborach to już nikt nie rozlicza zwycięzcy za to, jaka była frekwencja, tylko rozlicza się za wynik wyborczy.

Zgoda. 2005 rok był takim przykładem. Przy bardzo małej frekwencji - 40-procentowej, rządził PiS i to były rządy z LPR-em i Samoobroną. Nie wszyscy już pamiętamy o tym.

Mówił pan niedawno, że antypisowskie paliwo się kończy. Naprawdę się kończy?

Mówię o tym, że obok anty-PiS-u i emocji musi być także pomysł na następne cztery lata, jak je przeprowadzić, jak wykorzystać środki europejskie, jak widzimy Polskę w 2015 roku po tej kadencji.

No ale to w takim razie dlaczego tak często używacie tego antypisowskiego miotacza ognia?

Nie wiem, czy używamy.

Nie no, używacie. Jak mowa o biało-czerwonej fladze, która będzie powiewała na ruinach po rządach Prawa i Sprawiedliwości, to jest to silnie nacechowane antypisowskimi emocjami.

Bo też trudno o tym nie mówić. To jest partia dosyć specyficzna i trzeba opisywać, jakim jest zagrożeniem dla Polski, jak może wyglądać realizacja ich pomysłów. Trzeba to opisywać, po to jest kampania wyborcza.

Pan serio tak mówi, że to jest zagrożenie dla Polski? Pan naprawdę w to wierzy czy to jest taka retoryka wyborcza?

Pamiętam czasy 2005-2007. Też wydawało się, że będzie PO-PiS, że alternatywą dla złych rządów SLD będą normalne rządy centroprawicy. Skończyło się koalicją z LPR-em i z Samoobroną.

Bo nie było innego wyjścia, ale przecież obaj nie powiedzielibyśmy, że ta koalicja doprowadziła Polskę do ruiny.

Bo rzadziła tylko dwa lata. Jeżeli pan mi powie, że koalicja PiS-u z SLD będzie lepsza niż koalicja PiS-u z LPR-em i Samoobroną, to ja powiem, że może tak. Uważam jednak, że Polska zasługuje na lepszą koalicję i na lepsze rządy.

A pan uważa, że najlepsza koalicja to będzie koalicja PO - SLD?

Nie. Uważam, że najlepsza będzie koalicja PO - PSL.

Już teraz młodzi posłowie mówią, że taka koalicja PO - SLD będzie lepsza niż ta z PSL-em. Będzie ona nowoczesna i modernizacyjna.

Tego nie słyszałem.

Niejaki poseł Gibała z Krakowa tak twierdzi.

Widocznie ma prawo do tego, żeby inaczej widzieć przyszłość koalicyjną. Uważam, że te cztery lata dobrej koalicji powinny być kontynuowane.

Więc z SLD tylko z musu?

Optymalna i najlepsza koalicja to PSL - PO.

A gdyby były możliwe takie dwa rozwiązania: albo trójkąt PO-PSL-SLD albo para PO-SLD. Co tutaj byłoby lepsze? Być w trójkącie koalicyjnym czy w parze?

To jest bardzo trudne. Mówiłem o poprzedniej koalicji PiS-u z Samoobroną i LPR-em. Trójkoalicje są bardzo trudne i w Polsce z reguły się nie sprawdzają. Najlepiej szukać w koalicji kontaktu dwupartyjnego. Wszystko jednak będzie zależeć od wyborów.

Ale jeżeli będzie możliwa tylko z SLD, to powie się "trudno".

To zrobimy koalicję z PSL-em.

Nawet mniejszościową, ale z SLD nigdy?

Zobaczymy. Dzisiaj trzymamy kciuki za dobrą frekwencję i za to, żeby Polacy wybierali i byli 9 października przy urnach. Od tego zależy to, jak będzie Polska wyglądać.

Czy premier powinien przeprosić Zbigniewa Ziobro?

Niech Zbigniew Ziobro odda sprawę do sądu. Ma takie możliwości.

Ale po co premier mówi takie rzeczy, że kolega Ziobry nawoływał do wyrzucania Polaków z Holandii? Ani to nie kolega ani z frakcji. To kolega z europarlamentu.

W europarlamencie wszyscy są kolegami.

To mógł powiedzieć: "kolega Protasiewicza z europarlamentu nawoływał".

Ale widocznie nie skojarzył tych panów z Holandii z Protasiewiczem tylko ze Zbigniewem Ziobro, bo siedzieli bardzo blisko siebie. Tryb sądowy jest możliwy i Zbigniew Ziobro coś o tym wie. Jeżeli będzie uważał, że zostały naruszone jego dobra, to ma takie prawo.

Dobrowolnych przeprosin dla Ziobry więc nie będzie?

Nie będzie.