Prowadzenie piętrowego autobusu wymaga większych środków ostrożności, skupienia przez cały czas jazy - mówi w rozmowie z Michałem Kowalewskim Rafał Jańczuk, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych. Odnosi się w ten sposób do wypadku polskiego autokaru koło Miluzy. Gość tygodnika RMF FM "Tydzień w tydzień" podkreśla, że w Polsce mamy bardzo dobry tabor i przepisy dotyczące pracy kierowców autokarów. Zaznacza jednak, że niektórzy nie chcą się szkolić. "Na ogół twierdzą, że są najlepsi na świecie" - dodaje Jańczuk.

Michał Kowalewski: Francuscy śledczy stawiają wstępnie kierowcy polskiego autobusu, który rozbił się we Francji, dość poważny zarzut braku umiejętności panowania nad autobusem. Czy pan się zgadza z takim zarzutem?

Rafał Jańczuk: Zarzut bardzo ciężki. Moim zdaniem zły manewr nie powoduje tego, że kierowca jest niedoświadczony, czy postawienie zarzutu, że on nie potrafi jeździć takim autobusem. No to jest chyba zbyt ciężko.

A taki piętrowy autobus jest trudny w prowadzeniu? Znacznie trudniejszy niż zwykły, jednopoziomowy?

Jest to autobus wyższy, różni się wysokością od standardowego autobusu o 50-60 cm.

Czyli nie tak dużo?

Tak, ale ten autobus wymaga większych środków ostrożności, zachowania, cały czas skupienia, czyli trzeba uważać na wiadukty, na wiatry boczne, na manewry boczne. Jest troszeczkę bardziej skomplikowane prowadzenie autobusu piętrowego.

A właśnie z takim ostrym manewrem tutaj mieliśmy najwyraźniej do czynienia. Kierowca najprawdopodobniej za późno zorientował się, że powinien skręcić w zjazd. Jak jest generalnie z poziomem wykształcenia, z poziomem umiejętności polskich kierowców autobusów?

Kierowcy na ogół twierdzą, że są najlepszymi kierowcami na świecie i nie chcą się szkolić. Nie chcą uczestniczyć w szkoleniach ponieważ twierdzą, że oni wszystko robią najlepiej. Od kilku lat w Polsce mamy szkolenia okresowe dla kierowców co 5 lat.

Kierowca polskiego autobusu, który wywrócił się na autostradzie pod Miluzą we Francji, usłyszał dwa zarzuty. Polak ma również zakaz prowadzenia pojazdów we Francji. Będzie on obowiązywał co najmniej do czasu procesu. Mężczyzna został oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz... czytaj więcej

To są obowiązkowe szkolenia?

Tak, to są obowiązkowe. Taki przepis narzuciła nam Unia Europejska. Oprócz tego, gdy kierowca kończy kurs, standardowy kurs prawa jazdy, musi się poddać wstępnemu szkoleniu, czyli jest to takie szkolenie, które trwa około 3 miesięcy. Jest to praktyka i teoria.

Praktyka polega na wyjeżdżaniu również takim autokarami na publiczne drogi, czy to są szkolenia na placu manewrowym i zapoznanie się z takimi autobusami?

Do szkoleń tych wstępnych wykorzystywane są te nowszej generacji autobusy, wyposażone w system ESP, tak, żeby kierowca, który trenuje, tak naprawdę swoją przyszłość, mógł wiedzieć na co może liczyć podróżując, prowadząc autobus najnowszej generacji.

Trenując swoją przyszłość i pasażerów, których będzie woził. A co to jest za system, o którym pan wspomniał?

System ESP to jest stabilizacja ruchu jazdy, czyli wykonując taki manewr, jak wykonywał kierowca tutaj, w najnowszych autobusach, mógł nie doprowadzić do tego wypadku, ponieważ on wystabilizuje ten samochód. Odcinasz jego gaz, hamulec, on ma tylko kierownicę i on zwalnia, i utrzymuje autokar w takim stanie, tak utrzymuje, jak kierownica jest skręcona.

Powinien w takim razie z tego wypadku wyjść bez szwanku, albo z mniejszymi szkodami. Mówi pan o szkoleniach młodych kierowców, a jak jest potem? Jak jest z przestrzeganiem norm czasu pracy przez pracodawców? Wiadomo, że autobus zarabia wtedy, kiedy jeździ.

Polska jest krajem, gdzie mamy bardzo dobrą Inspekcję Transportu Drogowego, która bardzo uporządkowała przestrzeganie przepisów przez kierowców i pracodawców. I tutaj jeśli chodzi o czas pracy, znaczy rynek przewozowy, jeśli chodzi o przestrzeganie przepisów, mamy bardzo uporządkowany.

A jak jest z jakością taboru? Bo to przepisy, to jest czas pracy, przestrzeganie tych przepisów, a jakość autobusów?

My jako Polska mamy jeden z lepszych taborów, jeśli chodzi o autobusy. Kupujemy bardzo dużo nowych autobusów. Obsługujemy duży rynek europejski, czyli nie tylko przewozimy Polaków, ale również Rosjan, zachodnich turystów. Jesteśmy, myślę, że jednym z lepszych przewoźników w Europie, a jakość taboru mamy bardzo wysoką.

Wszystkie autobusy, które są w tej chwili kupowane, które wchodzą do użytku, powinny mieć pasy bezpieczeństwa przy fotelach pasażerów?

Autobusy zachodnie, w zachodnich fabrykach wyprodukowane po 2000 roku, wszystkie miały pasy. U nas ten obowiązek wszedł w 2007 roku, jeśli chodzi o produkcję krajową, ale wszelkie pojazdy na ogół były to produkcji zachodniej, autobusy turystyczne, więc po 2007 roku one wszystkie mają pasy na wszystkich fotelach. Jest obowiązek zapięcia pasów. Gdy pasażer nie zapnie, jest kontrola policji, może pasażer być ukarany mandatem.

To się często zdarza?

Zdarza się tak w Niemczech na przykład. Często kierowcom się przydarza, że jest kontrola i jest pewna później nieprzyjemna sytuacja z pasażerem, który nie zapiął pasów. Kierowca, który wsiadając, przyjmując grupę na pokład, kilkakrotnie prosi wszystkich o zapięcie pasów. Niektórzy nie stosują się do jego poleceń i później mówią, że jest nieuprzejmy, bo ich ciągle prosi o coś, czego oni nie chcą zrobić.

Różnie to bywa. Ostatnio miałem okazję jechać, na niezbyt długiej trasie, ale sporym autobusem, takiego wezwania ze strony kierowcy niestety nie było. Dla siebie samego lepiej taki pas zapinać?

Tak. Jeżeli jest pas, powinniśmy go zapiąć.