„Stopień jest nieistotny. On nie jest miarą naszej wiedzy. Należy przyjąć do wiadomości i zapytać jaki jest stosunek dziecka do świadectwa szkolnego i stopni” – mówi, w przeddzień zakończenia roku szkolnego, gość Kontrwywiadu RMF FM, psycholog rozwoju i wychowania Dorota Zawadzka. Dodaje, że warto rozmawiać z dziećmi na temat błędów, ale na pewno nie tego dnia. „Należy mówić, że kiedyś będziesz się z tego śmiać” – uważa psycholog. Zawadzka zaznacza, że należy pamiętać o tym, że my też kiedyś popełnialiśmy błędy i nie zawsze mieliśmy dobre stopnie na świadectwie. „Nie powinniśmy budować w głowie dziecka pomnika z brązu, bo jak będzie miał 17 lat, weźmie dłutko i młoteczek i nas z tego brązu obstuka. Okaże się wtedy, że rodzice są nieprawdziwi, wymyśleni i niegodni zaufania” – mówi gość RMF Classic.

Zdj. ilustracyjne /PAP/Alamy /PAP/EPA

Tomasz Skory: Jutro koniec roku szkolnego. Odżywa teraz stareńki dowcip, jak to młodzi ludzie po wręczeniu świadectw mówią do siebie:  "To jeszcze tylko łomot i wakacje". To oczywiście żart, ale niedaleki od tego, jakie emocje przeżywają młodzi ludzie, ale i ich rodzice. Jak należałoby traktować takiego jegomościa, naszą latorośl, która nie spełnia oczekiwań związanych z nauką i przynosi nam słabą cenzurkę?

Dorota Zawadzka: Nasze cenzurki też nie zawsze były fantastyczne - takie, jakie nasi rodzice chcieliby, żeby były.

Przecież tego dzieciakowi nie powiemy?

A należy. Nie jesteśmy pomnikowymi ludźmi, nie powinniśmy budować w głowie dziecka naszego pomnika z brązu. Gdy będzie miał 16-17 lat, weźmie dłutko i młoteczek, i obstuka nas z tego brązu. Wtedy się okaże, że rodzice są nieprawdziwi, wymyśleni i niefajni, więc niegodni zaufania. My też popełnialiśmy błędy, nam też się nie udawało. Dzieci mają prawo do porażki, do popełniania błędów - warto z nimi na ten temat rozmawiać, ale na pewno nie tego dnia. Dziecko chodzi do szkoły przez 10 miesięcy. Powinniśmy być świadomi tego, co się z nim dzieje - wspierać go i pomagać. Pamiętasz co miałeś w szkole w 7 klasie? Co miałeś na półrocze, na koniec - z biologii, fizyki? Stopnie są kompletnie nieważne - są ważne wtedy. Natomiast z wiekiem przestają być - o tej perspektywie też warto porozmawiać.

Powiedzieć: "Słuchaj - kiedyś będziesz się z tego śmiać".

Naprawdę nieważne jest, jaki masz stopień. Ważne jest, czy chcesz zdobywać wiedzę i czy to cię kręci - jak mówiła słynna Oksana "Nauka mnie kręci". I czy wiesz co chcesz osiągnąć w życiu, kim chcesz być? Dlatego, że stopień jest nieistotny - nie jest miarą naszej wiedzy.

Stopień jest nieistotny później - natomiast tego dnia, w którym dzieciak dostaje świadectwo - on jest ważny.


Stopnie są ważne dla rodziców, nie dla dzieciaków.

Przychodzi dzieciak do domu, ucieka wzrokiem przed naszym spojrzeniem, miętosi świadectwo z tyłu, nie chce pokazać. Co tu zrobić, żeby nie zastraszyć, ale też niespecjalnie współczuć - bo przecież sam sobie nagrabił? Zmotywować, pocieszyć - jak to zrobić wszystko na raz?

Przyjąć do wiadomości, zapytać jaki jest stosunek dziecka do świadectwa - porozmawiać o tym. Każdy z nas miał coś takiego w szkole - dzieciak przychodził z 3 - to była najlepsza 3 ever, po prostu super, bo umiałem na 1 albo na 2. Jest z 3 zadowolony. A czasami dzieciak przychodzi z 5 i mówi: "fatalnie, bo umiałem na 6". Dowiedzmy się, jaki dziecko ma do tego stosunek. Ma świadectwo trójkowe i mówi: "spoko". To czemu mamy się denerwować? Niech będzie spoko.

Bo to jest trójkowe.

To wyjmij swoje. Pokaż swoje świadectwo. Ja nigdy w życiu nie miałam paska na świadectwie.

Doszliśmy do zwierzeń... W tym obchodzeniu się z dziećmi, nie powinniśmy podzielić ról w tradycyjny sposób?...

...dobry i zły policjant?

Dobry glina i zły glina. Ojciec srogo spogląda i grozi palcem, a mama przygarnia, przytula i mówi: "Na pewno nauczycielka się uwzięła. Poprawisz w przyszłym roku - nie przejmuj się".

Znowu mamy stereotypy. To wszystko zależy od tego, jaką jesteśmy rodziną, jaki mamy podział tzw. obowiązków domowych. Czasami bywa odwrotnie - matka jest złym policjantem, a ojciec mówi: "Daj spokój - pójdziemy na lody, będzie super. Też miałem jedynkę, nie zdałem dwa razy". Nie jest tak, że to ojciec jest złym policjantem, a mamusia tym dobrym. Rodzinnie sobie ustalamy.

No dobrze, nie przypisujmy tego do płci.

To też zależy od tego, czy mamy taki pomysł. Uważam, że przy niektórych dzieciach to może mieć dobry efekt, a przy niektórych nie. Nie ma takiej książkowej rady: "Zróbmy tak - to zadziała, albo nie róbmy tak, bo to nie działa" Każda rodzina ma swój własny sposób. Jak się zdarzyło jednemu z moich synów mieć gorszy stopień, to poszliśmy na lody - zrobiliśmy z tego event. Dziecko bez dwójki jest jak żołnierz bez karabinu. Po tym odbyła się rozmowa, że to nie są fajne stopnie i należałoby nad tym pomyśleć. Natomiast widzisz - my nadajemy znaczenie. Jeżeli pokażemy dziecku, że to jest dla nas tak strasznie ważne, że to przeżywamy, nie możemy pochwalić się koleżance w pracy - właśnie wtedy dzieciak będzie się bał. On ma przyjść do domu i powiedzieć: "Mam takie świadectwo". "Dobra, co teraz z tym świadectwem?" - "Nic - teraz mam wakacje". "A czy ty w ogóle lubisz się uczyć? Czy szkoła ciebie interesuje? Czy cię interesuje zdobywanie wiedzy?". Tu jest problem. Jeśli nasze dziecko ma słabe stopnie, a ma wiedzę - to mamusia, która mówi: "Nauczycielka się na ciebie uwzięła" - być może ma racje. Albo klasa jest za słaba.

To nie jest wychowawcze przyznawanie.

Wiele rzeczy nie jest wychowawczych.

W wychowaniu tak. To prawda.

Nie mamy się zastanawiać, co inni powiedzą - mamy mieć dobrą relację z własnym dzieckiem. Dziecko ma mieć pewność, że w domu może powiedzieć wszystko, może powiedzieć: "Nie udało mi się" - ma prawo do sukcesu i do porażki. Powinniśmy mu na to pozwolić, tak samo jak sobie dać takie prawo do porażki - również wychowawczej.

Jaki jest dziś podział ról w rodzinie? Czy ojciec rzeczywiście wciąż decyduje o wszystkim? Przeczytaj całą rozmowę na www.rmfclassic.pl