Polscy skoczkowie zajęli czwarte miejsce w drużynowym konkursie mistrzostw świata w słoweńskiej Planicy. Zawody zdominowali Słoweńcy, którzy o 12,9 pkt wyprzedzili Norwegów i o 39,5 pkt Austriaków. Biało-Czerwoni do mistrzów świata stracili 49,8 pkt.

Wytypować podium w sobotnich zawodach drużynowych było niezwykle trudno. Pięć ekip prezentowało bowiem bardzo wyrównany poziom. Gdyby zsumować dorobek piątkowego konkursu indywidualnego to najlepszą i piątą ekipę dzieliło tylko 20 punktów.

Ostatecznie rywalizacja aż tak zacięta nie była, ale walka o medale trwała niemal do samego końca.

Słowenia na półmetku wyprzedzała Norwegię o 9,8 pkt i w finale jeszcze przewagę powiększyła. To zasługa przede wszystkim Anže Laniška i Timiego Zajca, którzy byli najlepsi w nieoficjalnej indywidualnej klasyfikacji.

Biało-Czerwoni po pierwszej serii zajmowali piątą lokatę. O ile Kamil Stoch i Dawid Kubacki spisali się w niej bardzo dobrze, uzyskując odpowiednio 136 m i 137 m, to gorszy skok przydarzył się Aleksandrowi Zniszczołowi - 122 m. Piotr Żyła natomiast uzyskał 131 m. Polaków od podium dzieliło wówczas 14,1 pkt i byli blisko odrobienia straty.

Przed skaczącym w ostatniej serii Kubackim trener Thomas Thurnbichler zdecydował się skrócić rozbieg. Aby zaliczono z tego tytułu bonifikatę punktową, zawodnik musi osiągnąć odległość co najmniej 95 proc. rozmiaru skoczni. W tym przypadku oznaczało to 131 m, ale wicelider Pucharu Świata skoczył 128,5 m i Biało-Czerwoni zakończyli zmagania na czwartej pozycji.

Indywidualnie Kubacki osiągnął siódmy wynik, Stoch 10., Żyła 16., a Zniszczoł 18.

Zawody zdominowali Słoweńcy, którzy o 12,9 pkt wyprzedzili Norwegów i o 39,5 pkt Austriaków. Biało-Czerwoni do mistrzów świata stracili 49,8 pkt.

Na piątym miejscu uplasowali się broniący tytułu Niemcy.

Polacy wrócą ze Słowenii z dwoma medalami wywalczonymi indywidualnie - złotym Żyły na skoczni normalnej i brązowym Kubackiego na dużej.