"Dobrą radą dla Roberta Lewandowskiego byłoby skoncentrowanie się na Bayernie" - oświadczył trener klubu z Monachium Jupp Heynckes, odnosząc się do spekulacji nt. ewentualnego transferu Polaka. Jak stwierdził: "Jeżeli grasz w Bayernie, już wspiąłeś się na szczyt".

Robert Lewandowski w meczu Bayernu z Besiktasem Stambuł w 1/8 finału Ligi Mistrzów /Thomas Eisenhuth/DPA-Zentralbild/ZB /PAP/DPA

Robert Lewandowski ma kontrakt z Bayernem do lata 2021 roku. Ostatnio zakończył współpracę ze swoim długoletnim agentem Cezarym Kucharskim, obecnie jego doradcą jest Izraelczyk Pini Zahavi. To sprawiło, że odżyły spekulacje dotyczące ewentualnego transferu Polaka np. do Realu Madryt.

Jupp Heynckes, zapytany o te spekulacje na konferencji prasowej, zaznaczył, że dla niego nie było w karierze ważniejszego klubu.

Kiedy grałem w Bayernie jako piłkarz, a później pracowałem jako trener, nie było dla mnie innego klubu, ponieważ Bayern jest czymś szczególnym. Także na poziomie międzynarodowym - podkreślił 72-letni szkoleniowiec.

Jeżeli grasz w Bayernie, już wspiąłeś się na szczyt - stwierdził.

W odniesieniu do samego Lewandowskiego Heynckes zaznaczył zaś: Dobrą radą dla Roberta byłoby skoncentrowanie się na Bayernie. On przecież nie tylko strzela bardzo dużo goli, ale jest też piłkarzem z absolutnego topu i jednym z najlepszych na swojej pozycji na świecie.

Słowa te padły dwa dni po tym, jak dziennik "Bild" poinformował o sprzeczce Lewandowskiego z Matsem Hummelsem, w trakcie której obrońca miał zarzucić Polakowi brak zaangażowania.

Do incydentu doszło w czasie treningu. Jak pisał "Bild", Lewandowski i Hummels byli w jednej drużynie podczas wewnętrznej gierki i w pewnym momencie Niemiec zarzucił Polakowi, że przez niego stracili bramkę, bo ten w nieodpowiednim momencie wiązał sznurowadła. Lewandowski ripostował, że gol padł po błędzie Hummelsa, na co ten odparł, że brak zaangażowania jest czymś dużo gorszym od błędu. Według świadków, piłkarze do końca treningu się unikali, a również po zajęciach nie doszło do pojednania.

Jupp Heynckes już dzień po publikacji przekonywał jednak, że tego typu incydenty nie są niczym nadzwyczajnym.

Robert i Mats coś sobie wypomnieli. Ale to nie było nic złego. Takie rzeczy zdarzają się na treningu. "Lewy" wiązał sznurówkę, wtedy padł gol dla drugiej drużyny i Mats był niezadowolony. Ale nie ma już żadnego niesmaku, takie rzeczy zespół załatwia sam. Mamy bardzo dobry klimat w drużynie - zapewniał w czwartek.

Jego zespół ma w tym sezonie szansę na potrójną koronę: w Bundeslidze prowadzi z 19-punktową przewagą nad Borussią Dortmund, awansował już do półfinału Pucharu Niemiec, a w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów pokonał Besiktas Stambuł 5:0.


(e)