"Gratuluję drużynie, bo zagrała bardzo dobry mecz. Jak w coś się wierzy, łatwiej to zrealizować. My wierzyliśmy. Nawet na kartce napisałem wcześniej, ze będzie 1:0 do przerwy. I to się sprawdziło" - mówił po wygranym 1:0 meczu ze Sportingiem Lizbona trener piłkarzy Legii Warszawa Jacek Magiera. Podkreślił, że trzecie miejsce w grupie F Ligi Mistrzów i awans do 1/16 finału Ligi Europejskiej to sukcesy całego polskiego futbolu.

Jacek Magiera /PAP/Bartłomiej Zborowski /PAP

Wiara została poparta konsekwencją. Tu nie chodzi o to, że sprawdziły się moje przewidywania. Brawo dla drużyny, to ona wygrała. Cieszy również to, że mieliśmy więcej sytuacji do strzelenia goli niż rywale. To nie było tak, że wykorzystaliśmy jedyną okazję. Były jeszcze kolejne - przypomniał Magiera.

Legioniści (4 pkt) dzięki zwycięstwu wyprzedzili Sporting (3 pkt) w tabeli grupy F i zajęli trzecie miejsce, dające prawo gry w 1/16 finału Ligi Europejskiej. Spotkania tej fazy odbędą się 16 i 23 lutego.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że awansowaliśmy. To sukces całej polskiej piłki, ekstraklasy, że drużyna z naszej ligi wychodzi z tak silnej grupy. Wielki dzień, gramy dalej w Europie. Chciałbym pochwalić mój zespół za determinację, konsekwencję. Za to, że był razem od pierwszej do ostatniej minuty - mówił trener "Wojskowych". Zagraliśmy właśnie tak, jak sobie zakładaliśmy. To wielki dzień, ale jeszcze wiele pracy przed nami. Po to, żeby wejść na wyższy poziom. I tak będziemy pracować od następnego dnia - zapewnił.

Nasza odważna gra nie była przypadkowa. Chodziło o to, żeby zawodnicy uwierzyli, iż można grać z tymi rywalami jak równy z równym. Dzisiaj dołożyliśmy do tego konsekwentną grę w defensywie. I to był klucz do sukcesu. W meczu ze Sportingiem każdy piłkarz wykonał swoją pracę w stu procentach. Wielki sukces. I oby tak dalej, bo zawiesiliśmy sobie wysoko poprzeczkę - przyznał Magiera. Jesteśmy spragnieni takich meczów - zrobimy wszystko, żeby wygrywać w polskiej lidze i za rok wrócić do Ligi Mistrzów - podsumował.

Wiedzieliśmy, że remis nam wystarczy do zajęcia trzeciego miejsca. Spodziewaliśmy się bardziej ofensywnej gry ze strony Legii - mówił po spotkaniu trener Sportingu Lizbona, Jorge Jesus. W pierwszej połowie warszawski zespół nie stworzył większego zagrożenia, my byliśmy stroną dominującą. Niestety, straciliśmy wtedy bramkę. Zaczęło się od rzutu z autu. Nie powinniśmy dopuścić do groźnej okazji Legii, należało mieć kontrolę nad tą sytuacją. Później gospodarze zagrali tak, że potrafili utrzymać korzystny wynik. Dodatkowo czerwona kartka skomplikowała nam grę w końcówce. Cóż, stało się, jak się stało - stwierdził. Legia potrafiła wyczekać na odpowiedni moment, żeby strzelić bramkę. Mimo tego, że była pod presją naszego zespołu, który zepchnął ją do obrony. Mieliśmy już wcześniej sygnały, że Legia jest drużyną o dużych możliwościach ofensywnych. Nie każdy potrafi strzelić tyle goli Realowi Madryt i Borussii Dortmund. Natomiast naszym problemem był fakt, że nie potrafiliśmy wykorzystać swoich sytuacji. Trzeba się pogodzić z tym wynikiem. Taka jest piłka nożna - dodał. 

(mn)