Robert Kubica wypadł z trasy na 11. odcinku specjalnym i nie ukończył francuskiego Rallye du Var. Samochód polskiego kierowcy zapalił się po uderzeniu w drzewo, ale załodze nic się nie stało. Według niektórych źródeł przyczyną wypadku mógł być błąd pilota. Kubica wcześniej wygrał pierwszy z dzisiejszych OS-ów i zdecydowanie prowadził w klasyfikacji generalnej.

Jak poinformował serwis SokolimOkiem.tv, Citroen C4 WRC wypadł z drogi na jednym z lewych zakrętów, odbił się od drzewa i koziołkował. Auto spłonęło. Kubica, wraz z pilotem Emanuelem Inglesim, wyszedł jednak z samochodu bez szwanku.

Wypadek polskiego kierowcy był dla jego rywali wielkim zaskoczeniem. Szkoda, że Robert już nie jedzie. Wykonywał fantastyczną robotę. Zobaczyłem dużo dymu na odcinku. Zmartwiłem się, bo nie widzieliśmy samochodu. Na szczęście na mecie powiedziano nam, że załodze nic się nie stało - powiedział Irlandczyk Craig Breen, zwycięzca pechowego dla Kubicy odcinka.

"W takich warunkach nietrudno o błąd"

Kościuszko: Robert technicznie jest świetny, ale rajdy to suma doświadczeń

"Robert Kubica jest nowicjuszem, jeżeli chodzi o rajdy, więc jego dokonania są imponujące. Myślę, że zaskoczył wszystkich swoją prędkością. Podkreślam jednak, że rajdy samochodowe to jest suma doświadczeń, a zdobyć doświadczenie trzeba po prostu jeżdżąc w wielu, wielu rajdach - powiedział w... czytaj więcej

Włoskie media donoszą, że jedną z prawdopodobnych przyczyn wypadku mógł być błąd pilota. Zdaniem kierowcy rajdowego Michała Kościuszki nie bez znaczenia była jednak również pogoda i sytuacja panująca na drodze. Z tego, co wiem, warunki na trasie były bardzo trudne. Dzisiejszy poranek był mglisty, droga była śliska, a pierwszy odcinek rozgrywany był jeszcze po ciemku - zauważył Kościuszko w rozmowie z RMF FM.

Dodatkowo to bardzo trudne trasy, a we Francji odbywają się rajdy, których nie spotyka się w innych częściach Europy. Rodzaj asfaltu jest nieco inny, więc warunki na pewno nie były łatwe. Zwłaszcza, jeżeli droga była mokra, a kierowcy jadący przed Robertem cięli zakręty. Mogło być na nich sporo brudu, a w takich warunkach nietrudno o popełnienie błędu - dodał.

Zdeklasował wszystkich rywali

Polak od początku rajdu jechał fantastycznie. W piątek wygrał cztery pierwsze odcinki specjalne i wyprzedzał swojego najgroźniejszego rywala, Belga Freddy'ego Loixa (Peugeot 307 WRC), o prawie 1,5 minuty. Wczoraj zdeklasował natomiast swoich rywali i był najlepszy na pięciu kolejnych OS-ach. 42-letni Loix w czasie siódmego z nich miał wypadek i musiał wycofać się z dalszej rywalizacji. Drugie miejsce w tej sytuacji przejął Francuz Cedric Robert (Peugeot 207 S2000). Do Kubicy tracił jednak aż 5.13,2 minuty. Trzeci po drugim dniu jego rodak Romain Dumas (Porsche 996 GT3 RS) przegrywał z Polakiem o ponad 7 minut.

Dzisiaj pewny zwycięstwa Kubica miał do pokonania jedynie trzy odcinki. Pierwszy z nich wygrał wyprzedzając Dumasa o 14,4 sekundy i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Przedostatni OS okazał się jednak dla niego pechowy. Pod jego nieobecność odcinek wygrał Irlandczyk Craig Breen (Peugeot 207 S2000). Prowadzenie w klasyfikacji objął natomiast Cedric Robert.

Zwycięstwo Kubicy we Włoszech

Robert Kubica przyjechał do Francji po kilku udanych startach w imprezach rajdowych niższej rangi. Jedyny dotychczas Polak występujący w Formule 1 spisywał się w nich doskonale, a tydzień temu wygrał włoski Rally di Como. Występ we Włoszech miał być dla niego przetarciem przed najpoważniejszym dotąd dla niego sprawdzianem - Rallye du Var.