Reklama

  • Próbka B potwierdziła doping u Kornelii Marek

    Wtorek, 16 marca (19:12)
    Aktualizacja: Wtorek, 16 marca (20:08)

    Wynik kontrekspertyzy po kontroli dopingowej Kornelii Marek był pozytywny - poinformował Polski Komitet Olimpijski. Próbka B potwierdziła stosowanie przez biegaczkę narciarską niedozwolonego dopingu. Test przeprowadzono w czasie igrzysk w Vancouver po biegu sztafetowym 4x5 km, w którym Polki zajęły 6. miejsce.

    Zdjęcie

    Kornelia Marek   /RMF FM
    Kornelia Marek  
    /RMF FM

    Marek grozi dwuletnia dyskwalifikacja

    Odtwarzacz audio wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce.

    Informację o wyniku badania próbki B PKOl otrzymał z Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Próbka B, otwarta na prośbę zawodniczki w dniu 12 marca w olimpijskim laboratorium w Richmond, potwierdziła wynik zbadanej wcześniej próbki A, tzn. obecność w organizmie Kornelii Marek niedozwolonej substancji z rodziny EPO (erytropoetyna). O wyniku drugiego badania PKOl - za pośrednictwem Polskiego Związku Narciarskiego - powiadomił zainteresowaną - napisał w komunikacie rzecznik prasowy PKOl, Henryk Urbaś.

    Zawodniczce grozi co najmniej dwuletnia dyskwalifikacja. Na pewno nie będzie mogła również wystąpić w kolejnej olimpiadzie - w 2014 roku w Soczi.

    Polce jako pierwszej uczestniczce tegorocznych igrzysk zarzucono stosowanie niedozwolonych środków, a zawody były rekordowe pod względem liczby testów - w sumie przeprowadzono ich dwa tysiące. W trakcie olimpiady nie stwierdzono oficjalnie żadnego przypadku dopingu. Kilku sportowców po wykryciu podwyższonego poziomu hemoglobiny było profilaktycznie zawieszonych na pięć dni.

    Reklama

    Próbki testów antydopingowych przeprowadzonych w Vancouver będą przechowywane przez osiem lat, by w każdej chwili można było powtórzyć sprawdzian. Budżet programu antydopingowego związanego z igrzyskami wyniósł 10,5 mln euro.

    Marek jest drugim polskim i 14. w historii sportowcem, którego przyłapano na niedozwolonym dopingu w trakcie zimowych igrzysk. W 1988 roku podwyższony poziom testosteronu stwierdzono w organizmie hokeisty Jarosława Morawieckiego.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Sport

    RMF24.pl on Facebook


     
  • Rozmiar tekstu:

  • Oceń tekst

    Ocen: 10

Wasze komentarze (5)

  • 16.03 (21:11)
    ~Michal
    Nie patrzmy na inne kraje, tylko na swój. Szkoda,że sportowcy potrzebują takich "używek", żeby osiągać dobre wyniki,a nie cięższą pracą, determinacją i motywacją.
    Szkoda tylko, że ludzie nie potrafią się przyznać do tego,że się wspomagali i być uczciwi. WIdocznie taki jest już sport...
  • 16.03 (20:26)
    ~depresant
    spoko przez dwa lata na zawodach nie pośmiga to będzie mogła się tego najeść do woli, z drugiej strony takie Norweżki szprycują się legalnie... banał
  • 16.03 (20:02)
    ~d
    i jeszcz emówiła ze nie brala
  • 16.03 (19:50)
    ~Osóbka
    A Justysia nic nie bierze i zdobyła złoto w Vancouver.
  • 16.03 (19:46)
    Nieladnie!
  • przepisz kod z obrazka