„Nie załamujemy się. Porażka jest tylko wtedy, gdy nie wyciąga się wniosków. Uważam, że idziemy w dobrym kierunku i z pewnością ten mecz może nam pomóc, aby drużyna była coraz lepsza” – tak selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Adam Nawałka skomentował przegraną Polaków z Niemcami 1:3. Niemcy pokonali Polskę 3:1 we Frankfurcie i objęli prowadzenie w grupie D eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy.

Trener reprezentacji Polski Adam Nawałka i obrońca drużyny Kamil Glik w przerwie meczu /Bartłomiej Zborowski /PAP
Mistrzowie świata za mocni. Przegraliśmy we Frankfurcie 1:3

Biało-czerwoni nie przywiozą punktów z Frankfurtu. Przegraliśmy na wyjeździe z Niemcami 1:3. Na wyniku zaważył głównie słabiutki i bojaźliwy początek w wykonaniu drużyny Adama Nawałki. Jedyną bramkę dla Polaków zdobył Robert Lewandowski. czytaj więcej

Przegraliśmy z mistrzami świata, mając więcej sytuacji podbramkowych niż w Warszawie, kiedy zwyciężyliśmy przed rokiem 2:0. Fragmentami ten mecz wyglądał bardzo dobrze. Przegraliśmy po błędach taktycznych. Konkretnie mówiąc - nie było asekuracji, przeciwnik w łatwy sposób rozegrał kilka razy piłkę i doszło do groźnych momentów. W efekcie przegrywaliśmy 0:2 i sytuacja zrobiła się bardzo trudna – ocenia Nawałka.

Nasi piłkarze włożyli bardzo dużo trudu w ten mecz, grali z wielką determinacją i ambicją. Wróciliśmy do gry, strzeliliśmy gola na 1:2, stworzyliśmy kilka bardzo dobrych sytuacji. Jeżeli cały czas dąży się do tego, żeby poprawić wynik, wymaga to sporo zdrowia. Do 70. minuty wyglądaliśmy dobrze, wywieraliśmy presję na rywalach, stworzyliśmy kolejne okazje. Dlatego nie załamujemy się. Porażka jest tylko wtedy, gdy nie wyciąga się wniosków. Uważam, że idziemy w dobrym kierunku i z pewnością ten mecz może nam pomóc, aby drużyna była coraz lepsza. Tak w futbolu bywa, że porażki też muszą uczyć – podkreśla polski trener.

Staraliśmy się, ale nie ma co gdybać. Musimy patrzeć przed siebie. Walczymy dalej – tak podsumował spotkanie Robert Lewandowski, strzelec jedynego gola. Przy naszej akcji bramkowej widziałem, że Kamil Grosicki dobrze „zabrał się” z piłką, pozostało mi wbiegnięcie w pole karne. Idealne dośrodkowanie, dołożyłem głową i strzeliłem tam, gdzie chciałem. Szkoda, że zabrakło szczęścia w dwóch kolejnych moich sytuacjach w końcówce pierwszej połowy – przyznał.

Powoli poprawiam swoje statystyki w tym sezonie, zaliczyłem we Frankfurcie asystę, ale żeby być zawodnikiem wysokiej klasy, powinienem wykorzystać jedną z sytuacji, jakie miałem. Niemcy zaimponowali utrzymywaniem się przy piłce. Duże wrażenie zrobiła też na mnie gra Ilkaya Guendogana. Wszedł w drugiej połowie i „pozamiatał”. Robił właściwie co chciał. Widać, że jest zawodnikiem wysokiej klasy – ocenił grę Kamil Grosicki. To są mistrzowie świata, w każdej formacji grają dobrze, choć w obronie zdarzają im się błędy. Cóż, trzeba już ten mecz zamknąć i od soboty myśleć o kolejnym spotkaniu, z teoretycznie słabszym Gibraltarem. Cieszymy się, że Gruzini pomogli nam, wygrywając ze Szkocją, ale my patrzymy przede wszystkim na siebie. Uważam, że mimo porażki z Niemcami zasługujemy na awans na Euro i tam pojedziemy – podkreślił Grosicki.

Po wczorajszym zwycięstwie to Niemcy prowadzą w grupie

Niemcy pokonali Polskę 3:1 we Frankfurcie i objęli prowadzenie w grupie D eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy. Mistrzowie świata wyprzedzają biało-czerwonych o dwa punkty. Na trzecie miejsce awansowała Irlandia, która wykorzystała potknięcie Szkocji w Tbilisi.

Po siedmiu kolejkach tabela grupy D zaczyna wyglądać tak, jak można było spodziewać się po losowaniu. Po słabym początku w eliminacjach liderem zostali Niemcy z 16 punktami. Polska ma 14, Irlandia - 12, a Szkocja 11. Tylko te zespoły liczą się w walce o dwa pierwsze miejsca, dające bezpośredni awans do imprezy we Francji.

W Niemczech gospodarze prowadzili w 19. minucie już 2:0 po bramkach Thomasa Muellera oraz Mario Goetzego i zanosiło się na pogrom. Jednak kilka minut przed przerwą ładną akcję lewą stroną boiska przeprowadził Kamil Grosicki, który precyzyjnie dośrodkował na głowę Roberta Lewandowskiego, a napastnik Bayernu Monachium zdobył 27. bramkę w koszulce reprezentacyjnej. 27-letni kapitan biało-czerwonych dogonił Gerarda Cieślika na szóstym miejscu klasyfikacji strzelców reprezentacji.

Ostatnie słowo należało jednak do mistrzów świata - w 82. minucie drugi raz na listę strzelców wpisał się Goetze, ustalając wynik na 3:1.

Porażka nie okazała się jednak dla podopiecznych selekcjonera Adama Nawałki bardzo kosztowna, ponieważ we wcześniejszym meczu w Gruzji punkty zgubiła Szkocja. Gospodarze wygrali 1:0.

Goście musieli pogodzić się z utratą trzeciego miejsca na rzecz Irlandii.

Drużynę z "Zielonej Wyspy" czekało wczoraj najłatwiejsze zadanie - starcie z outsiderem grupy Gibraltarem w portugalskim Faro. Irlandczycy odnieśli mało efektowne, ale gładkie zwycięstwo 4:0, a dwie bramki zdobył ich kapitan Robbie Keane, rekordzista pod względem liczby goli w eliminacjach ME - 23.

W poniedziałek Polska zagra w Warszawie z Gibraltarem, natomiast Irlandia podejmie Gruzję, a Szkocja - Niemców.

Wczoraj rywalizowano też w grupach F oraz I. W tej pierwszej prowadzenie objęła Irlandia Północna z 16 punktami po wyjazdowym zwycięstwie 3:1 nad Wyspami Owczymi. Na drugie miejsce spadła Rumunia, która nie poradziła sobie z Węgrami i z Budapesztu wywiozła tylko bezbramkowy remis. Rywal Polski w eliminacjach MŚ 2018 zgromadził 15 punktów, a Węgrzy - 12.

Trwa natomiast fatalna passa zamykającej tabelę Grecji. Mistrzowie Europy z 2004 roku nie odnieśli jeszcze w trwających eliminacjach zwycięstwa, a wczoraj ulegli w Pireusie Finlandii 0:1.

W grupie I pierwszą wygraną zanotowała z kolei Serbia. Zespół z Bałkanów okazał się lepszy od Armenii, wygrywając przy pustych trybunach w Nowym Sadzie 2:0. Oba zespoły mają po jednym punkcie (Serbii UEFA odjęła trzy za przerwany mecz z Albanią) i zamykają tabelę.

Z kolei w spotkaniu drużyn, które przed tą kolejką miały po dwa punkty straty do prowadzącej Portugalii (12), Dania zremisowała bezbramkowo w Kopenhadze z Albanią. Goście rozegrali dotychczas pięć meczów, podobnie jak Portugalia, a pozostali rywale - po sześć.

(mpw)