Kibice Barcelony wstrzymali oddech, kiedy wczoraj Leo Messi był zwożony z boiska z podejrzeniem groźnej kontuzji kolana. Dziś Argentyńczyk ćwiczył już na siłowni. Zdaniem lekarzy w sobotę powinien już normalnie trenować. Niewykluczone, że w niedzielę zagra w meczu ligowym z Betisem Sevilla.

Piłkarz Barcelony Lionel Messi, który w końcówce meczu Ligi Mistrzów z Benficą Lizbona (0:0) opuścił boisko na noszach, nie doznał poważnego urazu lewego kolana, jak pierwotnie przypuszczano. Argentyńczyk jest jedynie posiniaczony - poinformował klub. czytaj więcej

Po środowym meczu lekarze zdiagnozowali u Argentyńczyka silne stłuczenie kolana. Uraz nie jest groźny, dlatego w czwartek Messi trenował indywidualnie w ośrodku w Ciutat Esportiva. Najpierw ćwiczył na siłowni, a później truchtał po murawie.

Niewykluczone, że snajper Blaugrany zagra już w niedzielnym meczu ligowym z Betisem Sevilla. Nie wiem, czy wystąpię w tym meczu, to zależy od postępów w leczeniu - powiedział zawodnik i dodał, że nie żałuje, iż pojawił się na boisku: Przecież coś takiego mogło mi się przytrafić na treningu lub w każdym innym meczu - zauważył. 

Nie dokończył spotkania, został zniesiony na noszach

Messi pojawił się na murawie w 58. minucie, ale nie dokończył spotkania z powodu zderzenia z bramkarzem Benfiki Arturem Moraesem. Zawodnik gospodarzy upadł na trawę. Z grymasem bólu trzymał się za kolano, a wkrótce potem został zniesiony na noszach. 

Argentyńczyk mógł w środę pobić rekord Gerda Muellera. W tym roku kalendarzowym zdobył już 84 bramki, licząc wszystkie rozgrywki. Do wyrównania osiągnięcia z 1972 roku niemieckiego napastnika brakuje mu tylko jednego trafienia.