Polscy mistrzowie świata z Pekinu zwycięstwami zakończyli lekkoatletyczny sezon 2015. Na memoriale Kamili Skolimowskiej Anita Włodarczyk, Paweł Fajdek i Piotr Małachowski nie mieli sobie równych.

Paweł Fajdek /Bartłomiej Zborowski /PAP

Ozdobą niedzielnych zawodów w Warszawie miał być korespondencyjny pojedynek...Anity Włodarczyk i Pawła Fajdka. Nasi mistrzowie świata w rzucie młotem o kilka długości wyprzedzają rywali, ale Włodarczyk potrafi rzucać w okolicach wyników Fajdka. Tym razem jednak 26-letni zawodnik wygrał z rekordzistką świata różnicą blisko czterech metrów.

Musiałem się zmobilizować i zaprezentować swój najwyższy poziom, co jak widać - wystarczyło, by obronić się przed Anitą. Miałem pewne kłopoty logistyczne, bo wczoraj wieczorem startowałem we Włoszech i dziś spóźniłem się na prezentację, ale ostatecznie nie przeszkodziło to w osiągnięciu bardzo dobrego wyniku. 81 metrów i 99 centymetrów uważam za udane zakończenie sezonu - mówił na gorąco Fajdek.

Włodarczyk rywalizację kobiet wygrała z rezultatem 78,16, bijąc przy okazji rekord mitingu. To uratowało ten start, gdyż byłam przygotowana na rzut w granicach rekordu świata. Najwyraźniej nie był to jednak mój dzień i odczuwam z tego powodu niedosyt. Rekord mitingu Kamili Skolimowskiej to jedynie forma pocieszenia - podkreślała Anita Włodarczyk, czyli pierwsza na świecie kobieta, która rzuciła młotem ponad 81 metrów.

Na znacznie niższym poziomie stał konkurs rzutu dyskiem, ale i tu triumfował polski mistrz świata z Pekinu, czyli Piotr Małachowski. Oczywiście, że chciałbym rzucić dalej niż 63 metry i 71 centymetrów, ale nie ma co narzekać na warunki zewnętrzne czy inne problemy. W sporcie liczy się zwycięzca, a mistrzowi świata przed własną publicznością nie wypadało przegrać - mówił Małachowski.

On jako jedyny nie zaczyna jeszcze wakacji, bo w październiku wystartuje na wojskowych mistrzostwach świata. Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek będą mieli teraz kilka tygodniu urlopu. Do treningów wrócą na początku listopada.

Kacper Merk

(mal)