​Sobotni mecz Widzewa Łódź bez kibiców na jednej trybunie. Taką decyzję podjął wojewoda łódzki po analizie zachowań sympatyków piłki nożnej na meczu otwarcia na nowym obiekcie przy al. Piłsudskiego.

Kibice Widzewa podczas meczu Widzew Łódź - Motor Lubawa. /Grzegorz Michałowski /PAP

Decyzja wojewody oznacza, że w czasie najbliższego meczu pomiędzy Widzewem Łódź a Pelikanem Łowicz, na trybunie D, czyli "pod  zegarem" nie zasiądą kibice. To reakcja na zakłócenia porządku w czasie poprzedniego spotkania piłkarskiego.

Widzew podejmował wówczas u siebie Motor Lubawa, a niektórzy fani odpalili race na stadionie. Takie zachowanie było niezgodne z prawem. Tę sytuację przeanalizowali wojewoda łódzki, komendant wojewódzki policji i straż miejska, którzy negatywnie ocenili bezpieczeństwo i porządek publiczny w czasie meczu w poprzednią sobotę.

Konsekwencją negatywnej oceny jest zamknięcie jednej trybuny na stadionie.

Jednocześnie wojewoda Zbigniew Rau wyraził nadzieję, że takie rozwiązanie umożliwi sympatykom Widzewa udział w meczu, ale będzie również wyraźnym sygnałem dezaprobaty dla łamania prawa przez grupy kibiców.

Fani Widzewa nie są zadowoleni z tej decyzji. Ich poglądy podziela poseł Łukasz Rzepecki z Prawa i Sprawiedliwości, który wystosował apel do premier Beaty Szydło, aby szefowa rządu zmieniła decyzję wojewody. Zdaniem posła, decyzja o zamknięciu jednej trybuny Widzewa jest "krzywdząca i zbyt restrykcyjna".

Rzepecki podnosi także kwestię, że zdarzenia z meczu otwarcia były "drobnym i krótkotrwałym incydentem", i że w podobnych sytuacjach, dotyczących polskich klubów, konsekwencje nie były aż tak restrykcyjne.

Nie wykluczone, że Widzew dostanie jeszcze jedną karę za to, że kibice użyli środków pirotechnicznych na stadionie. Tą sprawą zajmuje się bowiem Wydziału Dyscypliny Łódzkiego Związku Piłki Nożnej. Działacze związkowi mogą nałożyć na klub karę finansową.

(łł)