Nie będzie remisów w lidze piłkarzy ręcznych. Jeśli po 60 minutach obie drużyny będą miały tyle samo bramek sędzia zarządzi dogrywkę, a później także rzuty karne. To nie jedyna zmiana przed ruszającym w piątek sezonem PGNiG Superligi.

Michał Daszek /PAP/Bartłomiej Zborowski /PAP

Za zwycięstwo w meczu ligowym będzie można w tym sezonie zarobić trzy punkty. Właśnie w taki sposób będzie nagradzane zwycięstwo w meczu przeciwko drużynie ze swojej grupy. 14 drużyn, które powalczą o tytuł mistrza Polski zostaną bowiem podzielone na grupę pomarańczową i granatową. Wygrywanie z zespołami ze swojej grupy ma dawać dodatkową korzyść w postaci bonusowego punktu. To na pewno będzie dodatkowa motywacja - uważa skrzydłowy Wisły Płock Michał Daszek.

Do historii przejdą remisy. Po 60 minutach nie będzie podziału punktów tylko dogrywka w formacie 2x5 minut, a jeśli będzie to konieczne, zwycięzcę spotkania wyłonią rzuty karne. Przegrany w takim formacie dostanie na konto jeden punkt. Zwycięzca zarobi ich oczywiście więcej. Faza zasadnicza nowego sezonu będzie się toczyć systemem każdy z każdym. Później czeka nas runda finałowa. W niej zagrają na pewno drużyny, które w obu grupach zajmą miejsca 1-3. Drużyny z miejsc 4 i 5 powalczą w dodatkowych barażach. W planach są także Mecz Gwiazd i Gala PGNiG Superligi na zakończenie sezonu.

Nie ma chyba ligi z takim systemem, taką punktacją. Dopiero po sezonie będziemy mogli się spotkać i ocenić czy to były zmiany na lepsze, czy niezbędne są poprawki. Założyciele Superligi się uczą i my, zawodnicy też musimy podejść do tego ze spokojem - mówi obrotowy Azotów Puławy Bartosz Jurecki.

Zmiany mają rozkręcić ligową rywalizację, w której od lat ton nadają dwie drużyny: Vive Tauron Kielce i Wisła Płock. W tym sezonie to także te dwie ekipy powinny walczyć o tytuł mistrzowski. Faworytem będą na pewno broniący tytułu Kielczanie. Będziemy się starali z całych sił przerwać dominację Kielc. Mamy lekko odświeżony, młody skład. Jesteśmy głodni sukcesów, ale za wcześnie by już teraz mówić o walce z Kielcami - stwierdził Michał Daszek.

(mn)