Marcin Gortat zdobył 19 punktów i miał 13 zbiórek, a jego Washington Wizards w piątkowym meczu ligi NBA wygrali u siebie z Brooklyn Nets 118:95. W drugiej połowie polski środkowy raz po raz efektownie pakował piłkę do kosza. To było 16. zwycięstwo Wizards w sezonie.

Marcin Gortat (zdj. arch.) /PAP/EPA/Michael Reynolds /PAP/EPA

"Czarodziejom" w rozbiciu rywala nie przeszkodziła absencja kontuzjowanego Bradleya Beala. Gospodarze przegrywali tyko przez moment na samym początku meczu. Później sukcesywnie powiększali przewagę i już po pierwszej połowie prowadzili 66:50.

Świetnie w ich szeregach spisywał się rezerwowy Trey Burke. Trafił 10 z 12 rzutów z gry i spotkanie zakończył z dorobkiem 27 punktów. John Wall dołożył 19 pkt i miał także 14 asyst.

Gortat natomiast na parkiecie przebywał 31 minut. Uzyskał 18. w sezonie tzw. double-double, na które złożyło się 19 pkt i 13 zbiórek. 32-letni łodzianin grał efektownie i skutecznie; trafił osiem z 13 rzutów z gry i trzy z czterech wolnych. Jego dorobek uzupełnia asysta, przechwyt i blok. Popełnił dwa faule i miał trzy straty.

Dla pokonanych po 16 pkt zdobyli Trevor Booker i Rondae Hollis-Jefferson. Nets to jedna z najsłabszych ekip w lidze. Z 32 meczów wygrała tylko osiem.

"Czarodzieje" wygrali dziewięć z ostatnich dwunastu spotkań i z bilansem 16-16 awansowali na siódme miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. Po raz pierwszy w tym sezonie sklasyfikowani są na pozycji dającej prawo gry w fazie play off. Rywalizację w 2017 roku rozpoczną w poniedziałek od wyjazdowego meczu z Houston Rockets (24-9).