Jedna z drużyn z Madrytu wygra piłkarską Ligę Mistrzów. O godz. 20.45 na San Siro w Mediolanie rozpocznie się mecz z udziałem zespołów ze stolicy Hiszpanii - Realu i Atletico. Identyczny skład finału, zakończonego triumfem "Królewskich", był dwa lata temu.

O godz. 20.45 na San Siro w Mediolanie rozpocznie się mecz z udziałem zespołów ze stolicy Hiszpanii - Realu i Atletico /Stuart Franklin /PAP/EPA

To będzie trudny i skomplikowany mecz, ale jesteśmy gotowi. Wiemy też, że potrafimy cierpieć, co bez wątpienia nas czeka. Jeśli chce się wygrać finał, trzeba przez to przejść - powiedział trener Realu Zinedine Zidane.

W półfinałach obecnej edycji Ligi Mistrzów jego zespół wyeliminował Manchester City (0:0, 1:0), natomiast Atletico zatrzymało Bayern Monachium Roberta Lewandowskiego (1:0, 1:2).

Szkoleniowiec "Los Colchoneros" Diego Simeone nie ukrywa, że nie przeszkadza mu presja związana z sobotnim finałem.

Meczowi towarzyszyć będzie ogromne napięcie. Wiem, że ciąży na moich barkach 113 lat historii klubu, ale mnie się to podoba. Lubię tę presję. Interesuje mnie tylko zwycięstwo - podkreślił trener Atletico.

Najskuteczniejszym piłkarzem tego sezonu LM jest Cristiano Ronaldo - 16 goli. Portugalski as Realu miał kilka tygodni temu problemy zdrowotne, nie zagrał m.in. w pierwszym meczu półfinału z Manchesterem City, ale teraz zapewnił, że jest gotowy na sto procent.

Skład finału będzie identyczny jak dwa lata wcześniej. Wówczas w Lizbonie Real pokonał Atletico po dogrywce 4:1.

W sobotni wieczór z powodu kontuzji uda nie zagra francuski obrońca Realu Madryt Raphael Varane. Uraz wyeliminował go także z rozpoczynających się 10 czerwca mistrzostw Europy. Przeciwko Atletico nie będzie mógł wystąpić również inny obrońca, Alvaro Arbeloa.

Po raz szósty w historii w finale LM zmierzą się drużyny z tego samego kraju, a po raz drugi - z tego samego miasta. "Królewscy" po raz 14. dotarli do decydującej rozgrywki, zaś Atletico - trzeci.

Real w finale do tej pory zwyciężył 10-krotnie (rekord). Z kolei ekipie Atletico nie powiodło się w obu podejściach, przy czym w 1974 roku do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była powtórka meczu (triumfował Bayern), ponieważ nie przeprowadzano wówczas konkursu rzutów karnych.

Na sobotni finał do Mediolanu przybędzie ok. 60 tysięcy kibiców z Hiszpanii.  


(j.)