Piłkarze Manchesteru City zremisowali z Realem Madryt 0:0 w pierwszym półfinałowym meczu Ligi Mistrzów. O wszystkim zadecyduje rewanż na stadionie Santiago Bernabéu.

Piłkarze Realu po końcowym gwizdku /PAP/EPA/FACUNDO ARIZABALAGA /PAP/EPA

Przed tym spotkaniem zdecydowanym faworytem był zespół z Madrytu. Ekipa z Manchesteru po raz pierwszy grała w półfinale Ligi Mistrzów, podczas gdy Real mierzył się w najlepszej czwórce po raz szósty z rzędu.

W pierwszej połowie lepsze wrażenie sprawiali "The Citizens", którzy postanowili zaatakować od pierwszej minuty. Założyli wysoki pressing i imponowali w odbiorze. Realowi brakowało płynności i przede wszystkim Cristiano Ronaldo, który z powodu kontuzji nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Wicemistrzowie Hiszpanii popełniali wiele błędów i często faulowali piłkarzy City.

W drugiej połowie gra się nieco uspokoiła, a Real z każdą kolejną minutą przejmował inicjatywę na boisku. Pierwszy celny strzał kibice zobaczyli w 53. minucie - do główki po centrze Toniego Kroosa wyskoczył Sergio Ramos, lecz piłka trafiła w ręce Joe Harta.

Ostatnie 20 minut to już gorączkowe ataki Realu. W 71. minucie piłka po strzale Jese Rodrigueza odbiła się od poprzeczki, a osiem minut później brakarz City instynktownie wybronił strzał Casemiro.

Po końcowym gwizdku sędziego nikt nie był zadowolony. Lepsze wrażenie sprawiał Real, jednak jak na dłoni było widać, że brak Cristiano Ronaldo jest sporym problem dla trenera Zinedine'a Zidane'a. Portugalczyk powinien zagrać w rewanżu w Madrycie i jeśli City nie znajdzie sposobu na zatrzymanie trzykrotnego zdobywcy Złotej Piłki mogą zapomnieć o finale w Mediolanie.

(mn)