Piast Gliwice wygrał na własnym stadionie z krakowską Wisłą 1:0 w piątkowym meczu 10. kolejki piłkarskiej ekstraklasy. Gola zdobył hiszpański napastnik Alberto Toril po błędzie bramkarza gości Pawła Kieszka.

To był mecz o "przełamanie" dla jednej z drużyn. Gliwiczanie bowiem przegrali trzy wcześniejsze ligowe spotkania, a goście doznali dwóch porażek z rzędu.

Początek należał do "Białej Gwiazdy". Krakowianie przez 20 minut "przycisnęli" rywali, tyle że poza posiadaniem piłki niewiele z tego nie wynikało.

Za to pierwsza dobra akcja Piasta zakończyła się silnym uderzeniem Alberto Torila, obronionym przez bramkarza.

Refleks Frantiska Placha sprawdził z kolei najpierw z bliska Yaw Yeboah, a potem Michal Skvarka. Ten ostatni przejął piłką za lekko zagraną przez obrońcę gospodarzy Tomasa Huka.

Gliwiczanie wyszli na drugą połowę z wyraźną chęcią szybkiego objęcia prowadzenia, ale to ich bramkarz musiał pierwszy interweniować po strzale Aschrafa El Mahdiouiego.

Kilkusetosobowa grupa krakowskich kibiców przeżyła huśtawkę nastrojów, kiedy sędzia najpierw podyktował rzut karny dla gości, a po analizie wideo - zmienił decyzję.

W 68. minucie Piast zdobył gola w dość nietypowych okolicznościach. Dośrodkowanie Michaela Ameyawa próbował złapać Kieszek, ale wypuścił piłkę przed linię pola karnego, a nadbiegający Toril wpakował ją do siatki.

Trener Wisły Adrian Gula błyskawicznie wpuścił na boisko drugiego napastnika Felicio Browna Forbesa, który był blisko pokonania Placha strzałem głową z kilku metrów. Krakowianie atakowali, Piast bronił się całym zespołem i utrzymał korzystny wynik.

"Po nocy zawsze przychodzi dzień" - podsumował żegnając kibiców spiker, nawiązując do wcześniejszych trzech kolejnych porażek gliwiczan.