Wysokimi zwycięstwami gospodarzy zakończyły się niedzielne mecze pierwszej kolejki piłkarskiej ekstraklasy. Zagłębie Lubin rozgromiło Koronę Kielce 4:0, a Cracovia wygrała z Piastem Gliwice 5:1 w starciu czwartej drużyny poprzedniego sezonu z wicemistrzem kraju.

Cracovia wygrała z Piastem 5:1 /Jacek Bednarczyk /PAP

Wszystkie gole w Lubinie padły w pierwszej połowie, a na listę strzelców wpisali się kolejno Łukasz Piątek (w pierwszej minucie), Krzysztof Janus (w 16. z rzutu karnego), Maciej Dąbrowski (24.) i Krzysztof Piątek (31.). Zagłębie pokazało, że jest w wysokiej formie przed czwartkowym rewanżem drugiej rundy eliminacji Ligi Europejskiej z Partizanem Belgrad (w stolicy Serbii było 0:0).

Mecz się nam ułożył, tak jak zakładaliśmy. Jestem zadowolony z tego, że mogliśmy dać pograć niektórym zawodnikom w mniejszym wymiarze czasowym. Koncentrujemy się od teraz i przygotowujemy do spotkania z Partizanem Belgrad - powiedział na konferencji prasowej szkoleniowiec zwycięzców Piotr Stokowiec.

W Krakowie Piast grał po raz pierwszy bez trenera Radoslava Latala. Czech pożegnał się z zespołem wicemistrza Polski po czwartkowej porażce na własnym boisku z IFK Goeteborg 0:3 w LE.

Goście nie potrafili się zorganizować i w ciągu 70 minut stracili cztery gole. Dwa z nich zdobył Miroslav Covilo (4. i 71.), po jednym dołożyli Mateusz Szczepaniak (44.) i Deleu (63.). Honorową bramkę uzyskał w 76. minucie po błędzie obrony Cracovii Bartosz Szeliga, ale w końcówce Piasta "dobił" Marcin Budziński (87.).

W sobotę broniąca tytułu Legia Warszawa zremisowała na własnym boisku z Jagiellonią Białystok 1:1, choć gospodarze zagrali w częściowo rezerwowym składzie. Trener Besnik Hasi oszczędził kilku piłkarzy (Tomasza Jodłowca, Michała Pazdana, Ondreja Dudę i Nemanję Nikolica) z myślą o wtorkowym rewanżowym meczu z zespołem z Bośni i Hercegowiny Zrinjski Mostar (1:1 w pierwszym meczu) w drugiej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów. W pierwszej połowie bramkę zdobył Michaił Aleksandrow (45.), a wyrównanie gościom dał Fiodor Cernych (57.).

Również tego dnia Ruch Chorzów dosyć szczęśliwie pokonał na własnym boisku Górnika Łęczna 2:1. Po tym jak gospodarze objęli prowadzenie w 64. minucie po golu Jakuba Araka, kibice obejrzeli emocjonującą końcówkę. W 88. minucie fatalny błąd popełnił bowiem bramkarz "Niebieskich" Wojciech Skaba, a pomyłkę wykorzystał Bartosz Śpiączka. Kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, w trzeciej minucie doliczonego czasu najwyżej do dośrodkowania z rzutu rożnego wyskoczył Mariusz Stępiński i zapewnił swojej drużynie pierwsze w tym sezonie zwycięstwo.

Ciekawe spotkanie obejrzeli kibice w Krakowie, gdzie Wisła podejmowała Pogoń Szczecin. Zespół "Białej Gwiazdy" świetnie rozpoczął, bo już w trzeciej minucie prowadził. Strzelcem bramki był Paweł Brożek, który ze 133. bramkami wciąż zajmuje dziesiąte miejsce w elitarnym "Klubie 100". Pół godziny później był już remis, po bramce Jarosława Fojuta. O trzech punktach dla zespołu "Białej Gwiazdy" zadecydował gol Rafała Pietrzaka w 82. minucie.

Sezon 2016/17 rozpoczął się w Płocku, gdzie miejscowa Wisła w piątek niespodziewanie pokonała aspirującą do walki o mistrzostwo Polski Lechię Gdańsk. Pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1, po bramkach Przemysława Szymińskiego (23) i Marco Paixao (15). Obaj trafili do siatki po strzałach głową. Zwycięską bramkę dla beniaminka strzelił w 77. minucie Dominik Furman. W drugim piątkowym meczu Śląsk Wrocław bezbramkowo zremisował z Lechem Poznań.

Pierwszą kolejkę zakończy poniedziałkowe spotkanie Bruk-Bet Termaliki Nieciecza z Arką Gdynia (godz. 18).

(az)