Tylko jedno zwycięstwo dzieli siatkarzy Asseco Resovii od szóstego w historii tytułu mistrza Polski. W trzecim meczu finałowym rzeszowianie nadspodziewanie łatwo pokonali ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:0. Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrany został Grzegorz Kosok. Najwięcej punktów dla zwycięzców zdobył Zbigniew Bartman - 16, a dla pokonanych Felipe Fonteles - 20.

Resovia, kapitalnie dopingowana przez komplet swoich fanów, od początku wywierała na gościach dużą presję. Na siatce brylował Zbigniew Bartman. Energicznie kończył każdą akcję. Grająca pod wysokim ciśnieniem ZAKSA popełniała natomiast błędy. Po kolejnych skutecznych atakach i blokach broniący mistrzowskiego tytułu gospodarze przeważali 15:7. Kolejne cztery punkty z rzędu zdobyli goście, mający najskuteczniejszego gracza w osobie Felipe Fontelesa. Brazylijczyk nie miał jednak wsparcia kolegów, a rzeszowski zespół panował nad sytuacją (21:14, 23:17). ZAKSA raz jeszcze poderwała się do walki (23:20), jednak mający większą siłę ognia miejscowi, po ataku Bartmana doprowadzili spokojnie do szczęśliwego finału.

Druga partia była bardzo wyrównana. Rozpoczęła się od 3:0 dla gości, którzy poprawili trochę jakość gry i dosyć długo utrzymywali inicjatywę. Dyrygował nimi Grzegorz Pilarz (zmienił Pawła Zagumnego). Resoviacy byli cierpliwi. Wyrównali (9:9) po trudnej zagrywce Oliega Achrema. Po bloku Grzegorza Kosoka na Marcinie Możdżonku objęli prowadzenie, ponownie odzyskali je po dwóch z rzędu akcjach w bloku w wykonaniu Piotra Nowakowskiego (19:18), który zastawił Łukasza Wiśniewskiego. Autorami następnych punktowych akcji byli Bartman i Paul Lotman (23:20), a kropkę nad "i" postawił Kosok. Goście zapłacili karę również za wiele niedokładności w swojej grze.

Ostatni, ostatni - skandowali przed trzecią odsłoną kibice w hali Podpromie. ZAKSA, która była dziwnie pasywna, nadal grała w kratkę, popełniała błędy w ataku, w przyjęciu i na zagrywce. Resoviacy konsekwentnie, krok po kroku zbliżali się do sukcesu (18:13, 23:19). Byli zdecydowanie lepsi. Mecz zakończył atakiem Achrem.

Mistrz, mistrz Resovia - śpiewali po ostatniej akcji sobotniego spotkania kibice. W rywalizacji do trzech zwycięstw rzeszowianie prowadzą 2:1. Mecz numer cztery także rozegrają u siebie. Początek jutro o godz. 20.

(MRod)