Niemal w samo południe na stadionie w Manchesterze, United zmierzy się z Arsenalem. Jeszcze kilka lat temu o tym spotkaniu mówiłoby się tygodniami, a rangą dorównywałby z takimi szlagierami jak derby Madrytu, czy Borussia Dormtund-Bayern Monachium. Dziś mecz "Czerwonych Diabłów" z "Kanonierami" przy tych konfrontacjach jest jedynie przystawką, nie mniej jednak nadal o niej głośno i wciąż wywołuje wiele emocji.

Arsenal po zwycięstwie z Tottenham /ANDY RAIN /PAP/EPA

Kiedy odsiejemy na wszystkie boki historię, sukcesy obu klubów (w sumie ponad 30 mistrzowskich tytułów) i spojrzymy w tabelę, to zrozumiemy że mamy do czynienia z czwartą i szóstą drużyną ligi. Ekipa José Mourinho zawodzi na całego. Olbrzymie pieniądze wydane na transfery nie przynoszą efektów, a do Arsenalu United tracą sześć punktów. Mimo to klubowe media są pewne swego. Na oficjalnym koncie United na Twitterze pojawiły się bramki ze starcia z londyńczykami, które miało miejsce w sierpniu 2011 roku. Wtedy "Czerwone Diabły" rozgromiły "Kanonierów" aż 8:2.

To będzie potyczka Jose Mourinho z Arsene'em Wengerem. Portugalczyk i Francuz już nie raz starli się na słowa, a o ich konflikcie można napisać pracę doktorską. Zarówno jeden, jak i drugi szkoleniowiec uwielbia wbić szpilę swojemu oponentowi. Mourinho często zaznacza, że Wenger jest specjalistą od porażek, a Wenger zarzuca Mourinho arogancję i butę.

Tego typu przepychanki są już zresztą stałym elementem meczów Arsenalu z Manchesterem United. Największymi wrogami na linii Manchester-Londyn byli bez wątpienia Patrick Vieira i Roy Keane:

Powstał nawet film na ten temat - przy jednym stole posadzono obu piłkarzy:

To jest jednak historia. Na podobny poziom agresji raczej nie ma co liczyć. Nie będziemy mogli również liczyć na największe gwiazdy. Zlatan Ibrahimović pauzuje za kartki, a Wayne Rooney jest zamieszany z powodu zakrapianej zabawy. Z drugiej strony Wenger być może będzie musiał sobie radzić bez Alexisa Sancheza, który ze zgrupowania reprezentacji Chile wrócił z kontuzją.

Najprawdopodobniej w ataku United od pierwszej minuty zobaczymy Marcusa Rashforda. 19-latek debiutował w barwach Manchesteru United w spotkaniu z... Arsenalem. Wówczas "Czerwone Diabły" wygrały 3:2, a młody Anglik strzelił dwa gole. Komentatorzy nie wykluczają, że Mourinho może postawić jednak na Anthony Martiala. Francuz ma dużo do udowodnienia. Ostatnio zanotował spadek formy i nie został powołany do szerokiego składu drużyny narodowej. Gdyby zagrał od pierwszej minuty (a to się nie zdarzyło do sierpnia!) i zebrałby pochwały - zamknąłby usta krytykom i rozpocząłby nowy rozdział w swojej karierze.

Z drugiej strony "Kanonierzy" czekają na zwycięstwo na Old Trafford od ponad dekady. Pomóc ma w tym Mesut Oezil, który gra rozgrywa jeden z najlepszych sezonów w od kiedy przeprowadził się północnego Londynu.

Faworyta trudno wskazać, ale zdaniem bukmacherów nie będzie remisu. Wynika to w dużej mierze z sytuacji w tabeli. W czołówce Premier League panuje taki tłok, że nawet najmniejsza strata punktów jest jednoznaczna ze spadkiem w tabeli. Obie drużyny strzelają w tym sezonie bardzo dużo goli (Arsenal 26, a Manchester United 16), a czyste konto zachowały jedynie cztery razy.

Mecz rozpocznie się o 13.30.