To jeden z sześciu kolarzy, którym udało się wygrać trzy wielkie toury. Świetnie jeździ po górach, ale potrafi również doskonale pojechać w czasówce. Alberto Contador kończy dziś swoją kolarską karierę! Hiszpan swój pierwszy znaczący sukces odniósł w Polsce wygrywając w 2003 roku ósmy etap Tour de Pologne. Z byłym polskim kolarzem, mistrzem Polski z 1999 roku i zwycięzcą Tour de Pologne z 2003 roku Cezarym Zamaną o kończącym karierę Alberto Contadorze rozmawiał Paweł Pawłowski.

Alberto Contador podczas Vuelta a Espana /JAVIER LIZON /PAP/EPA

Paweł Pawłowski, RMF FM: Alberto Contadora z tegorocznej Vuelty zapamiętamy przede wszystkim z emocjonującego pościgu za Deniflem na Los Machucos oraz z wygranego przedostatniego etapu.

Cezary Zamana: Contador to dekada kolarstwa, która niestety przemija. Z takimi kolarzami się żegnamy, takich kolarzy będzie nam brakowało, ale będzie ich brakowało także młodym zawodnikom. Brakowało będzie przykładów tego, jak walczyć na etapach, albo jak nieprzewidywalny i trudny jest to sport. Tacy zawodnicy pobudzają kolejne rzesze kibiców, którzy zakochują się w tym sporcie. Miejmy nadzieje, że może teraz przypadnie rola Polakom, żeby pokazywać się z jak najlepszej strony i w takim stylu, jakim robił to Contador. Wszyscy ze smutkiem, ale i z wielkim aplauzem będziemy oglądać ostatni etap Vuelty z udziałem Contadora. W ogóle jego pierwszą znaczącą wygraną było zwycięstwo w Tour de Pologne (8. etap w 2003 roku - przyp. red.), zastanawiałem się co za szczyl wygrał czasówkę, kiedy ja byłem tylko drugi. "Kto to w ogóle jest?" - mówiłem. Alberto Contador! Potem okazało się, że szybko został mistrzem świata w jeździe indywidualnej na czas. To było jego objawienie się. Natomiast teraz przychodzi zamknięcie tego, czego dokonał dla kolarstwa światowego.

Dziś to jeden z sześciu kolarzy, którzy wygrali trzy wielkie toury. Czy możemy powiedzieć, że to już legenda kolarstwa?

Myślę, że nie do końca ze względu na ilość wygranych tourów, bo są legendy kolarskie, które więcej wygrywały takich wyścigów. Natomiast na pewno kibice będą go długo pamiętać, za to w jakim stylu to robił. Może trochę za mało książek się ukazuje na ten temat, ale jest internet, więc można przypomnieć te historie, które tworzył na etapach, w jaki sposób potrafił uciekać przez np. połowę etapu - na pewno będzie się o nim bardzo długo pamiętało. Z wielką chwałą odchodzi wielki mistrz.

Świetny góral, ale też doskonały zawodnik w jeździe indywidualnej na czas. No i też chyba jest to zawodnik nie do złamania. Pamiętamy jego wypadek, śpiączkę i operację, ale też szybki powrót na rower w 2005 roku.

Często tak kolarze mają. Szczególnie kiedy na początku kariery, coś podcina im skrzydła. Oni jednak bardzo szybko stają na nogi i nie mają nic innego w głowie - tylko powrót na rower. Ta dyscyplina sportu pokazuje, że są to ludzie niezłomni, nietuzinkowi i stawiają wszystko na jedną kartę. Chcą być najlepsi, przejść do legendy kolarstwa i taki właśnie był Alberto Contador.

Pojawiła się też jednak skaza na jego karierze. Pojawił się zarzut stosowania dopingu. Sprawa ciągnęła się za Contadorem przez kilka lat. On tłumaczył się, że niedozwolona substancja, jaką wykryto w jego organizmie, była w steku, który podano mu jako posiłek. Myśli pan, że jest to skaza, o której będziemy pamiętać, czy jednak sukcesy Hiszpana zaważą o tym, jak go zapamiętamy?

Skaza kolarska wyjątkowo wielka i rozpowszechniona w tamtych czasach. Pamiętamy też sprawę Armstronga. Ale tak naprawdę to kolarstwo zrobiło z tym porządek. To w kolarstwie pojawiły się bardzo restrykcyjne kontrole antydopingowe, paszporty biologiczne. Trzeba patrzeć jednak jak to wygląda teraz. Załóżmy, gdyby Contador jeździł na czymś więcej niż inni, to teraz w jaki sposób by to robił, że wciąż jest w czołówce? To była bardzo smutna dekada w kolarstwie, ale to był początek nie tylko czyszczenia kolarstwa, ale też innych dyscyplin. Jest to epizod sportu wytrzymałościowego. Była taka historia, ale co będzie w przyszłości, to zależy od rozwoju tego typu dyscyplin. Jest to niestety element sportu zawodowego, ale to przede wszystkim zawodnicy wygrywają a nie to, co się im podaje. To są jakieś elementy, które były, ale to jednak ludzie i ich charakter odgrywają największą rolę i tak są zapamiętywani przez kibiców.