Adam Małysz był pod wrażeniem wyczynu Kamila Stocha w narciarskim Turnieju Czterech Skoczni, w którym podwójny mistrz olimpijski z Soczi triumfował na wszystkich obiektach. "On się w ciągu roku sakramencko rozwinął" – ocenił były zawodnik, a obecnie dyrektor Polskiego Związku Narciarskiego. „Poszedł niesamowicie do przodu. I fizycznie, i mentalnie. Im jesteś starszy, tym jesteś mocniejszy, ale też musisz więcej pracować. A on fizycznie jeszcze jest bardzo mocny, a gdy do tego dochodzi siła psychiki, to nie ma niego gościa. Tak jest w tym momencie” – dodał.

Adam Małysz i Kamil Stoch / Grzegorz Momot /PAP

Przed zawodami byłem pełen nadziei, że Kamil będzie walczył o podium, ale nie spodziewałem się, że będzie aż tak mocny. Tego chyba nikt się nie spodziewał. Nawet on sam - stwierdził Małysz.

Jak dodał, uwierzył w historyczny sukces już po pierwszych zawodach Turnieju Czterech Skoczni. Jak ktoś wygrywa w Oberstdorfie, to jest mu dużo łatwiej, to go napędza. Też dlatego, że skocznia jest jedną z trudniejszych. Później Kamil wygrał w Innsbrucku i miał wielką przewagę po upadku dotychczasowego wicelidera Niemca Richarda Freitaga, więc już był spokój - powiedział.


Małysz przyznał, że podziwia wewnętrzny spokój Stocha i jego umiejętność przekształcenia stresu w coś pozytywnego.

On potrafi zmienić podenerwowanie w pozytywną bombę - to jest jego wielką siłą. Nie psuje skoków, tylko nawet jak coś jest nie tak, jak w Bischofshofen, gdzie spóźnił wyjście z progu, to i tak leci najdalej - tłumaczył. Najdalej lata też wtedy, kiedy trener obniża mu belkę. Myślę, że jak rywale to dokładnie przeanalizują, to dopiero będą w szoku. Na razie wiedzą tylko, że jest dobry - analizował. Pochwalił Stocha także za umiejętność odcięcia się od presji, mediów, wszystkiego, co wokół się dzieje.

Kamil pod tym względem jest wyjątkowy. Inni udzielają się w mediach, też społecznościowych, wszystko komentują, pełno ich w telewizji. A on tego unika, dzięki czemu się nie eksploatuje. On jest do tego stopnia świadomy, co może mu zaszkodzić, że w ostatnich dniach odciął się zupełnie. Jak na konferencji po turnieju dostał pytanie o piwo, które Hannawald proponował każdemu, kto pokonałby Kamila, to się zdziwił, bo usłyszał o tym po raz pierwszy - opowiadał Małysz.


(mn)