"Dużo pracy i wysiłku włożyłem w to, by poprawić to, co nie funkcjonowało wczoraj" - powiedział dla RMF FM Kamil Stoch zaraz po zwycięstwie w Pucharze Świata w Sapporo. Stoch tym samym umocnił się na prowadzeniu w Pucharze Świata.

Kamil Stoch z kibicami /KIMIMASA MAYAMA /PAP/EPA

Kamil Stoch po pierwszej serii konkursu w Japonii był drugi, ale jego strata do Andreasa Wellingera była minimalna. W finale Polak nie pozostawił już złudzeń, skoczył dużo lepiej od rywali i wyprzedził Niemca o ponad 7 punktów. Trzeci był Stefan Kraft.

Konkurs był trochę zwariowany, wiatr był zmienny, z różnych kierunków i z różną siłą wiał. Trzeba było mieć nie tylko umiejętności, ale też sporo szczęścia. Ja na szczęście miałem i jedno i drugie i potrafiłem wykorzystać to, co dostałem. Nie tyko od losu, ale też to co sam sobie wypracowałem - powiedział Stoch, który przyznał, że jest mocno zmęczony.

Czuję dużą radość, ale też spore zmęczenie. Dużo pracy i wysiłku włożyłem w to, by poprawić to, co wczoraj nie funkcjonowało, a przy tym nie czułem się dziś najlepiej fizycznie. Dałem z siebie wszystko, mówiąc dosłownie i w przenośni - podsumował Stoch, dla którego było to 21. zwycięstwo w Pucharze Świata w karierze.

Teraz zawodnicy przenoszą się do koreańskiego Pjongczang, gdzie od wtorku będą rywalizować o kolejne punkty w PŚ.

 (j.)