Po zamachach w Paryżu republikanie chcą przyjąć ustawę w Izbie Reprezentantów, która zdecydowanie utrudniłaby przyjmowanie do USA uchodźców z Syrii i Iraku, a także zaostrzyła program o ruchu bezwizowym, z którego korzysta większość państw Unii Europejskiej.

Biały Dom (zdj. ilustracyjne) /Patrick van Katwijk DPA /PAP

Projekt ustawy w tej sprawie zgłosił szef komisji ds. bezpieczeństwa w Izbie Reprezentantów Michael McCaul. Zgodnie z projektem, żaden uchodźca z Syrii i Iraku nie otrzymałby zgody na zamieszkanie w USA, dopóki Kongres nie uzyskałby osobnych zapewnień od dyrektora FBI, szefa Agencji Bezpieczeństwa Narodowego oraz ministra ds. bezpieczeństwa krajowego, że osoba taka nie stanowi zagrożenia dla narodowego bezpieczeństwa.

Republikanie tłumaczą konieczność przyjęcia ustawy obawami, że wśród uchodźców mogą znaleźć się potencjalni terroryści. Przynajmniej jeden ze sprawców piątkowych zamachów terrorystycznych w Paryżu, w których zginęło 129 osób, a ponad 350 zostało rannych, przedostał się do Francji przez Grecję wraz z falą uchodźców uciekających przed wojną domową w Syrii.

Jesteśmy narodem, który potrafi współczuć innym narodom. Zawsze tak było i będzie. Ale musimy także pamiętać, że naszym priorytetem jest ochrona Amerykanów - powiedział przewodniczący Izby Reprezentantów Paul Ryan.

McCaul zaproponował ponadto zaostrzenie programu o ruchu bezwizowym (Visa Waiver Program), z którego korzysta większość państw UE. O złagodzenie kryteriów tego programu od lat zabiega Polska, licząc, że pozwoli jej to znaleźć się w gronie jego członków. Republikanie są jednak teraz bardziej skłonni zaostrzyć, niż złagodzić program o ruchu bezwizowym. Argumentują, że posiadający europejskie paszporty bojownicy Państwa Islamskiego zbyt łatwo mogą przybyć do USA.

Ustawa, która oznaczałaby znacznie opóźnienie, jeśli nie zupełne wstrzymanie, programu przyjmowania do USA uchodźców z Syrii, ma być przedmiotem debaty w Izbie już dziś. Prezydent Barack Obama zapowiedział już, że w przypadku jej uchwalenia zastosuje wobec niej weto.

Prezydent USA zapowiedział we wrześniu, że USA przyjmą w przyszłym roku co najmniej 10 tys. Syryjczyków uciekających przed wojną domową. Byłby to znaczący wzrost zważywszy, że od początku wojny w Syrii w 2011 roku Stany Zjednoczone przyjęły tylko ok. 2,2 tys. uchodźców z tego kraju.

Zatrzaskiwanie drzwi przed uchodźcami byłby zdradą naszych najważniejszych wartości - napisał wczoraj na Twitterze Obama.  Oskarżył Republikanów o "histerię i wyolbrzymianie ryzyka" związanego z uchodźcami. Biały Dom tłumaczył, że już teraz każdy uchodźca, zanim dostanie zgodę na przyjazd do USA przechodzi przez dogłębny, trwający od 18 do 24 miesięcy proces weryfikacji przez różne agencje federalne.

Po zamachach w Paryżu wśród republikanów rośnie jednak sprzeciw wobec uchodźców, zwłaszcza muzułmanów, czemu dodatkowo sprzyja trwająca kampania prezydencka. Już ok. 30 gubernatorów z Partii Republikańskiej ogłosiło, że ich stany nie przyjmą do siebie uchodźców syryjskich, w tym ubiegający się o fotel prezydenta USA w wyborach w 2016 roku i uchodzący za relatywnie umiarkowanego gubernator Ohio John Kasich oraz gubernator New Jersey Chris Christie. Ten ostatni powiedział, że nie wpuściłby do USA z Syrii nawet "sierot poniżej piątego roku życia".

Eksperci ds. imigracji przypominają, że w myśl ustawy o uchodźcach z 1980 roku gubernatorzy nie mogą prawnie uniemożliwić uchodźcom osiedlania się w ich stanach, ani tym bardziej zabronić im korzystać z federalnych funduszy przeznaczonych na ten cel. W 2012 roku Sąd Najwyższy potwierdził w wyroku pełne kompetencje w tej sprawie rządu federalnego.

(mpw)