"Wierzę, że obie ręce Roberta będę sprawne w 100 procentach. Jestem zdania, że jego rehabilitacja przebiegnie bardzo szybko" - powiedział Krzysztof Hołowczyc w rozmowie z reporterem RMF FM Andrzejem Piedziewiczem. Dodał, że należy uszanować zdanie Kubicy, co do startów w rajdach samochodowych.

Posłuchaj rozmowy z Krzysztofem Hołowczycem

Krzysztof Hołowczyc: Z punktu widzenia zespołu zakaz startów w rajdach dla kierowcy jest sensowny. Z punktu widzenia zawodnika i jego rozwoju, każdy taki zakaz powoduje, że gubi się swój rozwój i swoją pasję. Robert wyraźnie powiedział, że po zakończeniu kariery w F1 chciałby jeździć w rajdach. Wszyscy widzieliśmy, że całkiem nieźle mu szło i że jeździł coraz szybciej. Pewnie, że po wypadku każdy jest mądry i teraz każdy powie: lepiej, żeby miał zakaz i że Formuła 1 to jego najważniejsza dyscyplina, ale myślę, że należy szanować jego zdanie.

Andrzej Piedziewicz: Uczestnictwo w rajdach samochodowych może jakoś pomóc kierowcy F1, by być lepszym?

Krzysztof Hołowczyc: Trudno jest o takie bezpośrednie przełożenie. To są jednak inne dyscypliny, nie ma się co oszukiwać. Ale ważne jest to także z punktu widzenia własnego samopoczucia, że nie jest się w jakimś kagańcu, że nikt nie "trzyma na nogę". Jednak rajdy to dyscyplina, w której jest więcej improwizacji, w której trzeba bardzo często podejmować decyzję w samym zakręcie. Uważam, że rajdy są taką dyscypliną, gdzie człowiek bardziej staje się uniwersalnym kierowcą.

Andrzej Piedziewicz: Bolidy F1 są przystosowane pod konkretnego kierowcę. Myśli pan, że gdyby się okazało, że prawa ręka Kubicy nie jest w 100 proc. sprawna po rehabilitacji, tylko np. w 80 proc., to część funkcji, które spełniała można by przełożyć na lewą stronę w bolidzie?

Krzysztof Hołowczyc: Na pewno sporo jest guzików w samej kierownicy, które trzeba obsługiwać kciukami i to bardzo szybko. Na pewno trzeba mieć bardzo silny chwyt i lewej, i prawej ręki, tak, że im bardziej się jest sprawnym, tym lepiej. Jest za wcześnie, by o tym mówić. Ja wierzę, że obydwie ręce Roberta będą w 100 proc. sprawne. Będzie to z pewnością jakiś czas trwało, ale ja myślę, że ta rehabilitacja u Roberta będzie bardzo szybka.

Andrzej Piedziewicz: Taka długa nieobecność zawodnika na torze - nieważne czy to będzie 2 miesiące czy 10 miesięcy - z marketingowego i finansowego punktu widzenia, to jest duży problem dla zespołu?

Krzysztof Hołowczyc: Na pewno tak, brak Roberta przede wszystkim obniży loty zespołu. Wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Robert był liderem tego zespołu i tak naprawdę on wykonywał większość prac rozwojowych jeżeli chodzi o bolid i jego testowanie.

Andrzej Piedziewicz: Nie ma kim go zastąpić teraz, tak na szybko?

Krzysztof Hołowczyc: Ciężko będzie, na pewno są dobrzy zawodnicy, ale oni są już zajęci, są w różnych zespołach. W tej dosyć dużej, zapasowej grupie zawodników, która pojawiła się przy Lotusie, trudno mi znaleźć tej rangi zawodnika, co Robert, tak, że dla zespołu będzie na pewno dużo ciężej. Jeżeli chodzi o zawodnika, to żadna przerwa nie jest wskazana. Pamiętajmy o Massie, który również miał ciężki wypadek i też wszyscy mówili, że to już koniec, że nie będzie widział na jedno oko, a jednak wszystko się udało. Wierzę, że tak samo będziemy oglądali Roberta na trasie.