Wybór Emmanuela Macrona na nowego prezydenta Francji umocnił złotego. Kurs franka spadł do najniższego poziomu od ponad półtora roku - 3,85 zł. Niestety - dla osób spłacających kredyty w tej walucie - o wiele lepiej już nie będzie. Przynajmniej na razie.

Banknoty stufrankowe (zdj. ilustracyjne) / Newscom /PAP/EPA

Analitycy walutowi przewidują, że w maju kurs złotego będzie utrzymywał się na poziomie zbliżonym do obecnego. Może się pogorszyć za miesiąc, przy okazji przyspieszonych wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii.

Możemy mieć słabszy czerwiec dla złotego, ale po wakacjach raczej powrócimy do aprecjacji - mówi analityk walutowy Marek Rogalski. Wtedy jednak - gdy nasza waluta znów zacznie rosnąć, trzeba będzie patrzeć np. na to, co zachód zrobi z dyktaturą Korei Północnej, czy dojdzie tam do wojny.

Na razie widać, że dyplomatyczna droga zwycięża, ale gdyby okazało się, że dzieje się tam coś niedobrego, to kursy franka wzrośnie - zauważa ekspert.

W tej chwili dla inwestorów najważniejsze jest to, że w wyścigu prezydenckim przegrała Marine Le Pen, znana z ultraradykalnych poglądów. Znaczenie ma także program Emmanuela Macrona, który już w najbliższy weekend wprowadzi się do Pałacu Elizejskiego.

Po pierwsze Macron chce dzielić Europę. Głośno opowiada się za Unią Europejską kilku prędkości. Twierdzi, że kraje, które tego chcą, które mają walutę euro, powinny się mocniej integrować, powinny mieć na przykład własny budżet. To może oznaczać, że Polska wypadłaby z unijnej pierwszej ligi. Z drugiej strony jednak Macron chce utworzenia wspólnego unijnego budżetu na obronność.

Macron zapowiada obniżenie podatków za pracę i zniesienie oskładkowania nadgodzin. Chce za to wyższego podatku od giełdowych zysków. Przed nim jeszcze wybory parlamentarne, dlatego można się spodziewać, że nie będzie odwoływał swoich zapowiedzi.