Kandydatka na prezydenta Francji Marine Le Pen ogłosiła, że czasowo ustępuje z funkcji szefowej skrajnie prawicowego Frontu Narodowego. Jak wyjaśniła, prezydent Republiki powinien być prezydentem wszystkich Francuzów.

Marine Le Pen /PAP/EPA/IAN LANGSDON /PAP/EPA

Zbliżamy się do decydującego momentu. Zawsze uważałam, że prezydent Republiki jest prezydentem wszystkich Francuzów i musi zebrać (wokół siebie) wszystkich Francuzów. Trzeba przejść od słów do czynów. Dziś wieczorem postanowiłam czasowo ustąpić z przewodniczenia Frontowi Narodowemu. Nie jestem już przewodniczącą Frontu Narodowego - powiedziała Le Pen w rozmowie transmitowanej w publicznej telewizji France 2. Na razie nie wiadomo, kto ją zastąpi.

W opinii komentatorów krok Marine Le Pen ma jeszcze bardziej poszerzyć jej elektorat o wyborców o mniej radykalnych poglądach. Już wcześniej w kampanii wyborczej Le Pen jako kandydatka nie akcentowała swoich związków z partią, której dotąd przewodniczyła. Wcześniej przez wiele lat włożyła wiele wysiłku, by Front Narodowy przestał być uważany za partię rasistowską, ksenofobiczną i antysemicką.

W pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji 24,01 proc. głosów zdobył centrysta Emmanuel Macron; Marine Le Pen otrzymała 21,30 proc. Oznacza to, że Macron, który otrzymał już poparcie m.in. rządzących socjalistów i opozycyjnych konserwatywnych Republikanów, dostał blisko milion głosów więcej niż dotychczasowa szefowa FN. Druga tura odbędzie się 7 maja. 

(mn)