Republikański kandydat do prezydentury Donald Trump obiecał podczas wiecu we Fresno w Kalifornii, że rozwiąże problem braku wody w tym stanie. Utrzymywał, że problem suszy jest sztucznie stworzony przez władze. Wiec w San Diego zakłócili przeciwnicy miliardera.

Donald Trump /JUSTIN LANE /PAP/EPA

Trump przekonywał podczas wiecu we Fresno, że w Kalifornii "nie ma suszy" i oskarżył władze stanu o celowe pozbawianie wody farmerów poprzez kierowanie jej, zamiast do systemów nawadniających, do morza "aby chronić pewien rodzaj rybek".

Rozwiążemy wasz problem z wodą. Macie problem, który jest niedorzeczny. To śmieszne, że oni (władze stanowe) zabierają wodę i spuszczają ją do morza - powiedział Trump do kilku tysięcy uczestników wiecu.

Kalifornia już od kilku lat boryka się z coraz ostrzejszymi niedoborami wody spowodowanymi katastrofalną suszą, która z roku na rok pogłębia się. Ubiegły rok był najsuchszy w historii stanu; opady deszczu i śniegu były rekordowo niskie.

Associated Press zauważa, że dzień wcześniej Trump przedstawił założenia jego polityki energetycznej, które przewidują zwiększenie wydobycia paliw kopalnych i rozluźnienie restrykcji w dziedzinie ochrony środowiska.

Tego samego dnia Trump wystąpił na wiecu w San Diego, w pobliżu granicy z Meksykiem. Przed San Diego Convention Center, w którym przemawiał do swych entuzjastycznych zwolenników, demonstrowało ok. tysiąc osób. Krytykowano jego pomysły zaostrzenia polityki imigracyjnej. Demonstranci powiewali flagami USA i Meksyku. Policja zatrzymała kilkunastu uczestników protestu.

Reuter zauważa, że w Kalifornii osiedla się znaczna część imigrantów z Meksyku a przez przejście graniczne San Ysidro codziennie przekracza w obie strony granicę amerykańsko-meksykańską legalnie ok. 300 tys. osób.

Trump prowadzi intensywną kampanię w Kalifornii przed kluczowym prawyborami w tym stanie 7 czerwca. 


(j.)