Prorosyjscy separatyści wciąż blokują śledczym dostęp do szczątków malezyjskiego Boeinga 777 - podkreślił na konferencji prasowej prezydent USA Barack Obama i zarzucił rebeliantom usuwanie dowodów. Jak stwierdził, nasuwa to pytanie: "co konkretnie próbują oni ukryć?".

Rosyjski Sztab Generalny oskarża: malezyjski Boeing 777 zszedł 14 km z kursu, a ukraińska bateria rakietowa Buk została przetransportowana w dzień katastrofy 50 km od Doniecka, w okolice kontrolowane przez separatystów, i samolot był w jej zasięgu. Według Rosjan, Ukraińcy zgrupowali w tym rejonie... czytaj więcej

Obama zaznaczył również, że Rosja i prezydent Władimir Putin są bezpośrednio odpowiedzialni za to, by zmusić separatystów do współpracy z prowadzącymi śledztwo ws. katastrofy.

Zaakcentował, że jeśli Rosja będzie dalej wspierać rebeliantów, jeszcze bardziej się odizoluje i będzie ponosić coraz większe koszty. Równocześnie jednak zaznaczył, że nadal preferuje szukanie dyplomatycznego rozwiązania konfliktu na Ukrainie i wierzy, że jest to możliwe.

Malezyjski Boeing 777 został zestrzelony w czwartek prawdopodobnie przy użyciu rakiety ziemia-powietrze. Spadł na ziemię we wschodniej części obwodu donieckiego, całkowicie kontrolowanej przez separatystów. Na pokładzie było 298 osób, wszystkie zginęły.


PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: System Buk, z którego zestrzelono Boeinga 777, znaleziono w Rosji?


(edbie)