Minister rolnictwa Marek Sawicki jest niezadowolony z wysokości rekompensat dla polskich producentów warzyw i owoców, poszkodowanych przez rosyjskie embargo. Komisja Europejska przeznaczyła na ten cel - w całej Unii - 125 milionów euro. "Z tego co słyszę, żadne państwo nie przyjęło tej oferty i tego sposobu podziału środków pozytywnie. Komisja zastrzega sobie, że nie musi tego dalej konsultować. Zobaczymy. Ja jestem przekonany, że zmieni się i sposób podziału tych środków, i także kwota, która została przeznaczona na te rekompensaty" - powiedział w rozmowie z naszym reporterem szef resortu rolnictwa.

KE przeznaczy 125 mln euro na wsparcie sektora owoców i warzyw

Komisja Europejska odblokowała 125 mln euro na wsparcie sektora owoców i warzyw dotkniętego rosyjskim embargiem rolno-spożywczym. Unijne fundusze mają być przeznaczone na wycofanie z rynku części zbiorów, co ma zapobiec nadmiernemu spadkowi cen. czytaj więcej

Maciej Pałahicki, RMF FM: Czy są już jakieś wieści z Brukseli - jak wygląda sprawa naszych dopłat?

Marek Sawicki: Są wieści, jest wstępny podział środków, tak jak wcześniej mówiłem - kwota wynosi 125 milionów euro. Ale zarówno kwota jak i sposób podziału jest dla nas niesatysfakcjonujący. Będziemy interweniowali. 

W trakcie dzisiejszego spotkania w Jabłonce, dostałem potwierdzenie, że 11 września przyjeżdża do Warszawy komisarz Dacian Ciolos, komisarz ds. rolnictwa. 5 września jest posiedzenie Rady Ministrów Rolnictwa i Rybołówstwa. Z tego co słyszę, żadne państwo nie przyjęło pozytywnie tej oferty i tego sposobu podziału środków. Komisja zastrzega sobie, że nie musi tego konsultować. Zobaczymy. Ja jestem przekonany, że zmieni się i sposób podziału tych środków, i także kwota, która na te rekompensaty została przeznaczona. To nie może być tak, że politycznie mamy rosyjskie embargo, że Unia Europejska ma zablokowany rynek warty około 10 miliardów euro i chce się to załatwić funduszami rezerwy ogólnej w wysokości 125 milionów euro. To są rzeczy niepoważne, nierozsądne. Wydaje mi się, że urzędnicy jeszcze nie wrócili z wakacji. Trzeba będzie obudzić tych ważniejszych, być może kadra drugiego szczebla, drugiego sortu zarządzania podejmowała decyzję. Będziemy walczyć.

To jest ta najniższa kwota, którą proponowano. Jaka kwota byłaby może nie satysfakcjonująca, ale właściwa w tej sytuacji?

Panie redaktorze, nie ma kwoty satysfakcjonującej, dlatego że każda kwota, którą dysponuje Unia Europejska z pewnością będzie za mała, z pewnością nie zadowoli rolników, ale z drugiej strony trzeba powiedzieć, że przynajmniej koszty produkcji, jakie rolnicy ponieśli - przy czym tych produktów nie sprzedadzą - muszą zostać im zwrócone. I to jest rzecz oczywista, do tej pory tak to realizowano w Unii Europejskiej.

W tej chwili mamy do czynienia z ofertą, która mówi o rekompensatach na poziomie 50 proc. kosztów wycofania, a to są już koszty poniżej wartości rynkowej, więc na takie propozycje nie możemy się zgodzić. Różnicuje się rolników na tych z organizacji i spoza organizacji i także na to zgodzić się nie możemy, bo poziom zorganizowania rolników w starych państwach UE jest zdecydowanie wyższy od poziomu zorganizowania rolników chociażby w Polsce, Rumunii czy Bułgarii. W przypadku Escherichia Coli był system sprawiedliwy: wszyscy rolnicy byli jednakowo potraktowani, a teraz próbuje się mieszać. W mojej ocenie wręcz okłamywać rolników. I na to zgody nie ma, będziemy interweniowali, będę zaraz w poniedziałek pisał pismo w tej sprawie. Nasza wczorajsza ostra informacja przedstawiona dzisiaj na komitecie przez naszych pracowników - także przez inne państwa - nie spotkała się z pozytywnym odbiorem urzędników. Poinformowali w bardzo suchy sposób, że komisja nie musi tego uzgadniać z państwami członkowskimi, więc komisja może to zaproponować... Poinformowano, że parlament także nie musi tego komisji zaakceptować. Zupełnie niepotrzebnie - przez niekompetencję, nierozwagę urzędników przedłuża się czas decydowania o wypłatach dla rolników.

Panie ministrze, jakie jest stanowisko wobec ministra Sienkiewicza? (po aferze podsłuchowej - przyp. red.) Wakacje mijają, a padały deklaracje w jego sprawie, nawet jakaś data - 22 sierpnia. Jak teraz wygląda ta sytuacja?

Czy ona musi być?

Padały takie deklaracje.

To ci, co składali, niech się do tych deklaracji odnoszą.

Wakacje mijają.

Pana Sienkiewicza na funkcję ministra na wniosek premiera powołał pan prezydent. To pan premier ponosi dzisiaj odpowiedzialność za ministra Sienkiewicza - tak jak za mnie, tak jak za każdego innego ministra w rządzie. Decydując się na takie, a nie inne działanie w sprawie afery podsłuchowej przejął na siebie pełną odpowiedzialność. I ja wierzę, że pan premier zrobił to świadomie.